330 rocznica lokacji miasta

Image
W tym roku Rozwadów obchodzi swój jubileusz, upłynęło bowiem 330 lat od jego założenia. Przygotowana z tej okazji wystawa to sentymentalna podróż do tego dawnego miasteczka.

Ekspozycję w plenerze podzieliliśmy na dwie zasadnicze części.

Pierwsza z nich to opowieść o Rozwadowie widzianym oczami czworga dzieci: Irenki, Rajmunda, Jurka i Kazia. Niektórych z naszych bohaterów do Rozwadowa przywiodła przede wszystkim praca zawodowa rodziców. Inni, jako przesiedleńcy bądź uchodźcy, szukali w miasteczku schronienia przed wojenną pożogą. Później, już jako dorośli ludzie, z ogromnym sentymentem powracali tutaj, a odwiedzając Muzeum, dzielili się z nami swoimi wspomnieniami i pamiątkami.

Wystawę tworzą osobiste historie, zapisy rozmów i mikro narracje zilustrowane fotografiami i dokumentami, które do tej pory spoczywały w rodzinnych archiwach. Bohaterowie wystawy, dziś już dojrzali ludzie, opowiedzieli nam o swoich przyjaciołach z dzieciństwa, szkole, nauczycielach, pierwszych sympatiach, zawodowych wyborach, niezwykłych spotkaniach. Będąc dziećmi doświadczyli również II wojny światowej. Wojna zabrała im duży fragment dzieciństwa, byli świadkami najokrutniejszych wojennych zbrodni, doświadczyli głodu, bólu, tułaczki, strachu przed bombardowaniem. Mimo wszystko Rozwadów jawi się w ich wspomnieniach jako miejsce wyidealizowane, pełne bliskich im ludzi, dziecięcych zabaw, pamiątek i szczęśliwych przeżyć. Ten być może ubogi i, zdawać by się mogło, mało atrakcyjny miejski pejzaż był dla nich ostoją radosnego życia i beztroski.

Druga część to prezentacja klimatycznych fotografii o tematyce dziecięcej, wykonanych głównie w latach 50. XX wieku. Fotografie udostępniła nam Pani Barbara Karakuła i są one dziełem jej ojca, fotografa Bronisława Karakuły (ur. 1908 w Wólce Grodziskiej k. Leżajska – zm. 1986 w Rozwadowie). Pierwszym zakładem fotograficznym w którym Bronisław uczył się zawodu był zakład należący do Emilii Kosmali w Nisku. Przed II wojną światową Emilia Kosmala w Rozwadowie otwarła swój drugi zakład. Bronisław kontynuował swoją pracę w zakładzie rozwadowskim. W czasie okupacji został wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec. Po powrocie, ponownie zatrudnił się w zakładzie Emilii. W 1949 r. zdobył tytuł mistrza fotograficznego i wkrótce odkupił zakład od poprzedniej właścicielki. Fotografował i prowadził swój zakład do 1974 r. Wykonywał fotografie do dokumentów, portrety, sesje rodzinne, dokumentował śluby, komunie, pogrzeby. Często na sesje zapraszały go rozwadowskie szkoły. Pracował również w terenie, szczególnie wielu klientów zgłaszało się do niego kiedy wprowadzono obowiązek posiadania dowodu osobistego. Fotografie jego autorstwa mają poza wartością pamiątkową czy estetyczną, również walor poznawczy i są wyjątkowym dokumentem życia rodzinnego i społecznego minionych lat. Na czarno-białych kliszach autor uwiecznił m.in. przedszkole kolejowe, artystyczne występy rozwadowskich mandolinistów, wakacyjne półkolonie w rozwadowskiej podstawówce. Do naszych czasów przetrwała niestety tylko niewielka część tej spuścizny. Muzeum na podstawie zachowanych klisz dokonało digitalizacji tej części zbiorów, która ocalała.

Myślą przewodnią tej podróży przez wspomnienia są słowa wypowiedziane przez jedną z bohaterek, Irenę Bień:

Nie było w moim życiu ani jednego dnia, w którym nie myślałabym o Rozwadowie.

Fotografie prezentowane na wystawie pochodzą ze zbiorów: Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli, Ireny Bień z d. Kurpiel, Rajmunda Ulatowskiego, Jerzego Czarnka, Kazimierza i Marii Jackowskich, Barbary Karakuły.

Przewiń do komentarzy




















Komentarze

Dodaj swój komentarz

Przed publikacją zapoznaj się z Polityką Prywatności. Pamiętaj ponosisz odpowiedzialność za swój wpis!
By sprawdzić czy nie jesteś bootem, wpisz wynik działania: 1 + 1 =
~obca

do Stalowej wracam okoł 15 .08=postaram się skontaktować z rodzicami tego Pana są super ludżmi więc może zgodzą się spotkać z Panią.Jeżeli coś się zmieni proszę szukać wiadomości pod ,,obca,, na stalowe miasto ,pozdrawiam

~Stalowianka

A jak można się skontaktować z tym Panem bo ja jestem tez rodowita stalowaianka i bardzo mnie interesuje ten temat, chciałabym porozmawiac i wymienić informacje o Stalowej Woli, pozdrawiam.

~rover

Jeżeli ten chłopiec jest dzisiaj dorosłym mężczyzną to jego rodzice ile mogą mieć lat? Czy napewno dziadek tego "chłopca" urodził się w... Stalowej Woli??? Ile dziadek ma lat? Stalowa Wola nie jest takim starym miastem. Zdecydowana większość dzisiejszych dziadków - mieszkańców Stalowej Woli to ludzie z okolicznych wsi, którym HUTA pomagała w starcie w cywilizowane życie; dawała pracę, zarobki, mieszkania w blokach z wielkiej płyty za niewielkie pieniądze, były żłobki, przedszkola, szkoły, wczasy z zakładów pracy, trzynaste pensje, tzw. "hutnik" w hucie i wiele innych dobrodziejstw, o których w pewnym okresie te dziadki zapomniały i chciały "lepszego życia". Były strajki, manifestacje, marsze, msze itd, itp. W końcu ro.....lili hutę i teraz ich dzieci i wnuki "pracują" w zakładach na terenach byłej huty w Niemca i Chińczyka. Ale mają za to "lepsze życie" to , o które walczyli dziadki "urodzone w Stalowej Woli"...

~obca

kilka lat temu u mojej koleżanki oglądałam piękną książkę ,którą wykonał jej syn o Stalowej Woli.,razem ze swoim dziadkiem .który urodził się i mieszka całe zycie w Stalowej.Ten chłopiec jest już dorosłym mężczyzną .dobrze wykształconym i bardzo dobrze wychowanym --niestety nie mieszka w Stalowej ale chętnie odwiedza swoją rodzine ,Album jest wykonany ręcznie jest przepiękny.