Podkarpacie nie ma powodów do świętowania?

Image

W ubiegłym tygodniu w Rzeszowie odbyła się uroczysta sesja sejmiku. Była ona okazją do podsumowania dwóch dekad przemian i rozwoju. Radny sejmiku Andrzej Szlęzak pokusił się o zgłębienie tego tematu. Na spotkanie zaprosił dziennikarzy, by podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Czy stworzenie województwa podkarpackiego było korzystne dla mieszkańców regionu?

- Moim zdaniem nie było żadnej okazji do świętowania. Wydano przez Sejmik okolicznościową publikację, gdzie wymienione są kwoty, które przez 20 lat były wydatkowane, a także wpływy. Bardzo dobrze się stało, że w bardzo wielu miejscach w naszym regionie, dzięki pieniądzom z unii, pieniądzom z budżetu państwa, dochodom samorządu, udało zrobić się wiele potrzebnych rzeczy, jeśli chodzi o infrastrukturę, instytucje kultury, służby zdrowia. Udało się zrobić dużo, ale problem polega na tym, że to wszystko miało służyć temu, że region się podnosi, że jako ten najsłabszy w Polsce i Unii Europejskiej dogania tych lepiej rozwiniętych. Tymczasem nic takiego się nie stało- mówi radny Andrzej Szlęzak.

Obrazek

Do takich wniosków można dojść po przeczytaniu m.in. „Statystycznej analizy przestrzennego zróżnicowania rozwoju ekonomicznego i społecznego Polski” pod red. Mariusza Trojaka i Tomasza Tokarskiego. Na podstawie innej publikacji, wydanej przez Urząd Statystyczny w Rzeszowie „Atlas Statystyczny Województwa Podkarpackiego”, Szlęzak pokazuje, że Podkarpacie wypada bardzo słabo w porównaniu z innymi województwami.

Radny Sejmiku wskazuje na analizę podmiotów nowo zarejestrowanych w rejestrze REGON w 2016. Na mapie Polski Podkarpacie więc wypada blado.

- To zestawienie pokazuje, że minęło 16 lat, a tutaj nie ma jakiegoś przyspieszonego rozwoju, nie ma zwiększonej przede wszystkim liczby przedsiębiorstw- przekonuje Szlęzak.

Obrazek

W kolejnym zestawieniu, dotyczącym produktu krajowego brutto, Podkarpacie (Szlęzak korzysta ze statystyk z 2016 roku) zajęło przedostatnie miejsce. Za nami było wówczas tylko województwo lubelskie. Jak przyznaje Szlęzak, w różnych latach miejsce ostatnie na przemian zajmują województwa podkarpackie i lubelskie.

- Nie gonimy nikogo przez te 20 lat. Okazuje się, że nie jesteśmy w stanie, jako województwo, nikogo dogonić- uważa Andrzej Szlęzak.

Obrazek

Inne zestawienie, któremu podczas konferencji przyglądał się Szlęzak, dotyczy ofert pracy. Jak podkreśla radny nasz region w dalszym ciągu jest wśród tych, gdzie jest największa liczba chętnych na 1 miejsce pracy.

Obrazek

Więcej statystyk można znaleźć tutaj.

Obrazek

Czy straciliśmy na likwidacji województwa tarnobrzeskiego?

- Gdybym miał się pokusić o porównanie województwa podkarpackiego z województwem tarnobrzeskim, to uważam, że dla funkcjonowania województwa podkarpackiego, dla naszego regionu, jest niekorzystne. Nie ma, niestety, żadnej szerszej dyskusji w Polsce na temat sensu podziału administracyjnego, wprowadzonego 20 lat temu, a to niedobrze, bo wątpliwości jest bardzo wiele. Jeżeli zakładano, że ten nowy podział na województwa miał uczynić te regiony mocniejszymi, sprawniej funkcjonującymi, obciążonymi mniejszą biurokracją, to trzeba powiedzieć, że większość tych celów nie udało się osiągnąć. Staliśmy się jednym z najbiedniejszych województw w tym nowym podziale administracyjnym- mówi radny Andrzej Szlęzak.

Jak wylicza Szlęzak mamy podwójną administrację, która w wielu sprawach konkuruje ze sobą. Kompetencje urzędu marszałkowskiego i urzędu wojewódzkiego w wielu sprawach się dublują.

Szlęzak podkreśla, że to, co na pewno udało się przez te 20 lat osiągnąć, to rozwój miasta Rzeszowa. Radny Sejmiku pokłada nadzieje w „czwórmieście” (Stalowa Wola, Nisko, Sandomierz i Tarnobrzeg).

- Trzeba te potencjały łączyć, trzeba tworzyć projekty, które będą w jakiś sposób równoważyć rosnącą przewagę ekonomiczną Rzeszowa, jako ośrodka centralnego, rozwijającej się aglomeracji. Z przykrością muszę powiedzieć, że nie widzę tego problemu tutaj, w samorządach. „Czwórmiasto” powstało i jest potrzebne, ale tam się nic nie dzieje. Tam nie ma nikogo, kto by czuł, że trzeba coś robić, tam każdy sobie rzepkę skrobie. Jeżeli ktoś myśli o tym, że projektem „czwórmiasta” będzie S-74, to jest przejaw pewnej bezradności, żeby nie było nic, to niech będzie to S-74. Są potrzebne konkretne projekty, które będą rozwijać, albo przynajmniej zatrzymają degradowanie tych ośrodków, które mamy- mówi Szlęzak.

Budżet Sejmiku Województwa nie napawa optymizmem?

Dochody Samorządu Województwa Podkarpackiego, które zostały zapisane w budżecie na 2020 r. wynoszą 1 mld 156 mln zł, z czego środki własne wynoszą 623 mln zł (subwencja stanowi aż 303 mln zł). Dochody własne (PIT, CIT itd.) to około 310 mln zł.

- Gdyby nie subwencja, to to województwo nie ma racji bytu. Samorząd Województwa Podkarpackiego nie ma się z czego sfinansować. Środki z Unii Europejskiej to 303 mln zł. Jeżeli województwo nie dysponuje środkami z Unii Europejskiej, to trzeba sobie zadać pytanie, po co ono jest? Nie ma czym rządzić, nie ma z czego inwestować. To się przekłada na coraz gorszą sytuację finansową województwa. Jeżeli wydatki szacowane są na 1,3 mld zł, a dochody na 1 mld 156 mln, to mamy deficyt 178 mln zł. To jest kolejny rok, kiedy trzeba domykać budżet województwa kredytami- mówi radny.

Andrzej Szlęzak podkreślił też, że w Urzędzie Marszałkowskim jest zatrudnionych 1100 osób.

Komentarze

Dodaj swój komentarz

Przed publikacją zapoznaj się z Polityką Prywatności. Pamiętaj ponosisz odpowiedzialność za swój wpis!
By sprawdzić czy nie jesteś bootem, wpisz wynik działania: 1 + 1 =
~Topkapi

Tak najobiektywniej patrząc p.Szlezak to w Polsce jako tako przędą regiony gdzie jest wielkie miasto czyli min 500 000 . Ale i w takich regionach jest bieda i syf degrengolada gospodarczą i miejsca utaplane w gnojówce i błocie gdzie mentalnie nie wyszli z XIX wieku ..tak że daruj sobie te mongolskie teorie o Podkarpaciu bo to jedno z bardziej ogarniętych i cywilizacyjnie i mentalnie miejsc w tym kraju . Jeżdżę zawodowo po kraju wiec znam temat z własnych doświadczeń w przeciwieństwie do Ciebie..

manukun

Dobrze mówi, że na reformie administracji straciliśmy jako miasto. Jeśli chodzi o inwestycje wojewódzkie, przez ostatnie kilka lat jest lipa. Ba, nie tylko województwo zapomniało o drugim ośrodku miejskim pod względem liczby ludności (Stalowa Wola+Nisko), ale jeszcze żąda dopłaty. Słynny fundusz kolejowy, do którego miasto dopłaca rokrocznie, jak dotąd pozwolił uruchomić kibel na stacji Stalowa Wola. Czy dzięki tym dopłatom mamy sensowne połączenia kolejowe z Rzeszowem? Otóż nie. Pociąg jeździ w zasadzie dla kolejarzy i jest kompletnie niekonkurencyjny z innymi środkami komunikacji. Samochodem będzie coraz szybciej, bus jedzie półtorej godziny i będzie tylko szybciej po oddaniu S19 i DK77 do użytku. Tymczasem koleją jest coraz dłużej i gorzej - nie dość, że regionalny wjeżdża do Sandomierza i wydłuża czas przejazdu do 2h, to jeszcze wymaga przesiadki na autobus. Dobrze, jeśli tylko jednej, ale pod Rzeszowem często trzeba się przesiąść drugi raz. Gdzie tu sens i logika? W zamian za dopłaty z budżetu miasta Stalowej Woli władze województwa uruchomią sobie prestiżową Podkarpacką Kolej Aglomeracyjną, żeby wymieniać powietrze między Jasionką i Rzeszowem. Żeby chociaż planowali ten ogryzek do Sokołowa Małopolskiego i dalej do Rudnika/Niska/Stalowej Woli. Gdzie tam. Niech dalej jeżdżą autami i stoją w korkach, a samorządy robią zrzutkę na wymysły dla urzędasów z Grunwaldzkiej...

~wojtek

na likwidacji wojewodztwa tarnobrzeskiego stracil tarnobrzeg i tyle no moze jeszcz e stalowa wola wiec proponuje pany szlezakowi stworzenie sobie z tym miast wojewodztwa