Stalowowolanie zażywają za dużo leków?
O suplementach diety, nadużywaniu leków oraz ich szkodliwych interakcjach – z Marcinem Jadachem, lekarzem kierującym Oddziałem Nefrologii i Dializoterapii w SPZZOZ Powiatowym Szpitalu Specjalistycznym w Stalowej Woli, rozmawia Tomasz Wosk.
– 7 kwietnia obchodziliśmy Światowy Dzień Zdrowia – w tym roku pod hasłem przewodnim „Wspierajmy naukę”. Jednym z wielu wpisujących się w nie zagadnień, jest nadużywanie leków i suplementów oraz ich niewłaściwe stosowanie. Eksperci alarmują, że to coraz poważniejszy problem zdrowia publicznego. Czy Pan również się z tym zgadza?
– Oczywiście. Z własnego doświadczenia widzę, że wielu pacjentów nadużywa leków, przyjmując je mimo braku jakichkolwiek wskazań. Spory wpływ na to ma z pewnością nachalna reklama leków oraz suplementów diety w mediach – mam wrażenie, że w telewizji oraz w stacjach radiowych zajmuje ona niemal połowę czasu antenowego, w portalach internetowych takie reklamy również wydają się wszechobecne. Wielu ich odbiorców może odnosić wrażenie, że nie są właściwie leczeni przez swoich lekarzy, bo gdyby przyjmowali leki i suplementy z reklam, to byliby młodsi, zdrowsi, silniejsi i ładniejsi, czyli tacy, jak reklamujący je aktorzy i aktorki.
Pamiętajmy, że reklamy mają pomóc w sprzedaży tych produktów, dlatego nie usłyszymy w nich, że spora część z obecnych na rynku suplementów diety, tak naprawdę ma wątpliwej jakości właściwości lecznicze. Często brakuje dowodów opartych na medycznych faktach, które potwierdzałyby ich lecznicze działanie. Ale to nie koniec – niektóre z tych produktów, nie tylko nie pomagają w leczeniu, ale mogą je utrudniać przez to, że wchodzą w interakcje z przyjmowanymi już przez pacjentów lekami. Dlatego zalecam duży dystans do reklam oraz ostrożność przy sięganiu po polecane w nich suplementy diety.
– Tyle o suplementach diety, ale innym problemem jest nadużywanie leków, polegające np. na zwiększaniu dawek bez konsultacji, czy też zażywanie dużej ilości leków bez recepty, w tym leków typu NLPZ, co może prowadzić do wielu problemów…
– Badania wskazują, że pod tym względem Polacy to niestety ścisła czołówka w Europie. Bardzo chętnie sięgamy po leki, w tym po NLPZ, czyli niesteroidowe leki przeciwzapalne, które są równie popularne, co łatwo dostępne. Nawet na stacjach benzynowych mamy często ich całe mnóstwo do wyboru. Zatrważające, jak wiele osób sięga po nie bez zastanowienia. Sam znam przypadki pacjentów, którzy kupowali dwa opakowania leków, nie czytali ich składów i łykali podwójną dawkę tego samego leku, tylko pod innymi nazwami handlowymi. To nie jest leczenie, tylko szkodzenie samemu sobie. Dla kogoś, kto zmaga się z chorobami przewlekłymi, takimi jak niewydolność serca czy niewydolność nerek, takie niekontrolowane przyjmowanie leków przeciwzapalnych może okazać się fatalne w skutkach. Ja nie twierdzę, że w razie potrzeby nie można łykać takich leków przez 2-3 dni. Oczywiście, że można i nic złego nie powinno się stać. Ale co innego, jeśli ktoś robi to przez 10-14 dni, bez kontroli lekarza, w dużych dawkach, a w dodatku mieszając różne preparaty. To może jeszcze pogorszyć stan takiego pacjenta. Dla przykładu: literatura medyczna już opisuje przypadki osób nadużywających leki z grupy NLPZ na przewlekłe bóle głowy, co nie tylko im nie pomagało, ale wręcz nasilało te dolegliwości.
– Kolejne zagrożenie to polipragmazja, czyli jednoczesne zażywanie leków od różnych specjalistów, którzy przepisują pacjentom kolejne specyfiki bez wiedzy o tych, które już zażywają, bądź ich dogłębnej analizy. A to może prowadzić do niebezpiecznych interakcji…
– W dobie starzejącego się społeczeństwa i wiążącej się z tym wielochorobowości występującej wśród wielu pacjentów, to rzeczywiście zaczyna być spory problem. Wystarczy, że chory zmaga się z 2-3 chorobami przewlekłymi, z powodu których musi stale przyjmować na przykład 5 różnych lekarstw. Według fachowej literatury oznacza to bardzo dużą szansę na zajście niekorzystnych interakcji między nimi. A przy jednoczesnym stosowaniu 8 lekarstw, możemy już być w zasadzie pewni wystąpienia takich niekorzystnych interakcji. Efektem takiej farmakoterapii są niepożądane objawy, w związku z którymi zdarza się, że pacjenci otrzymują jeszcze kolejny lek, który ma je złagodzić. Wielokrotnie spotkałem się z takimi sytuacjami i wiem na pewno, że prawidłowym rozwiązaniem nie jest dokładanie kolejnych środków, ale dogłębna analiza tych już przyjmowanych oraz zachodzących między nimi interakcji. Zamiast dokładać kolejne leki, czasami wystarczy zmodyfikować te już zażywane, a niekiedy odstawić niektóre z nich, bo są niepotrzebne. Najlepiej jednak, żeby zrobił to lekarz, który dobrze zna pacjenta i długo go prowadzi.
– Warto też poruszyć problem samodzielnego odstawiania leków przez pacjentów, zwłaszcza antybiotyków przed zakończeniem pełnego cyklu leczenia. Jakie mogą być tego skutki?
– Jeśli chodzi o antybiotyki, to przede wszystkim są one w dzisiejszych czasach nadużywane. Niektórzy lekarze przepisują je w sytuacjach, w których nie powinni tego robić, na przykład przy sezonowych infekcjach wirusowych. I tu dochodzimy do drugiego problemu: większość takich infekcji ustępuje po 3 dobach i pacjent, który brał antybiotyk może uznać, że ten lek mu już pomógł, a on może go odstawić. Takie zachowania, czyli nadużywanie antybiotyków, a także skracanie antybiotykoterapii na własną rękę, mogą prowadzić do antybiotykooporności, która w przyszłości może spowodować u chorego problemy z leczeniem infekcji bakteryjnych, kiedy to użycie antybiotyku jest wskazane.
– Czasami leki wchodzą również w interakcje z żywnością. Na co musimy uważać?
– Sztandarowym tego przykładem jest sok grejpfrutowy, który wpływa na metabolizm cytochromu w wątrobie, czego następstwem może być nadmierne bądź zbyt małe stężenie stosowanego przez nas leku, czyli picie soku może je nasilać bądź hamować. Należy unikać spożywania grejpfrutów i ich soku zwłaszcza podczas przyjmowania leków na: nadciśnienie, cholesterol, a także przy lekach immunosupresyjnych. Ale są też inne przykłady takich interakcji lekarstw z żywnością, np. podczas przyjmowania leków przeciwzakrzepowych z grupy antagonistów witaminy K powinniśmy uważać na zielone warzywa liściaste, takie jak: szpinak, sałata, brokuł, kapusta, szparagi czy rukola, które mają sporą zawartość witaminy K. Znowu stosując antybiotyki z grupy tetracyklin nie możemy spożywać mleka i produktów mlecznych, gdyż znacznie osłabią one działanie tych leków.
Musimy również pamiętać, że duże interakcje z pokarmami mają również hormony stosowane w leczeniu tarczycy – muszą one być przyjmowane przynajmniej na 30 minut przed posiłkiem oraz innymi lekami. Większość takich informacji jest jednak zawarta w załączonych do lekarstw ulotkach, które powinniśmy przeczytać, zanim zaczniemy stosować dany środek.
– Nadużywanie leków czy suplementów oraz interakcje między nimi lub żywnością to jeden problem. A drugi, to zalecenia internetowych pseudoekspertów od zdrowia, których niestety stale przybywa…
– Internet dał nam duży dostęp do wiedzy, choć niestety często wiedzy niezweryfikowanej oraz niepopartej faktami, ale ładnie wyglądającej, ponieważ wielu z tych pseudekspertów to osoby młode, zdrowe, pełne życia i wigoru. Patrząc na nie, chcemy być tacy sami. Ludzie są podatni na tego typu przekaz, zwłaszcza gdy lansowane są jeszcze proste rozwiązania na problemy zdrowotne, z którymi się borykamy. A niestety rzadko kiedy te proste rozwiązania są wystarczające. Powinniśmy o tym pamiętać, zanim zaufamy takiemu internetowemu „ekspertowi”. Najlepiej podchodzić do głoszonych przez nich teorii z podobnym dystansem, jak do reklam leków i suplementów diety. Tym bardziej, że każdy pacjent jest inny i trzeba na niego spojrzeć całościowo oraz jako na odrębną jednostkę. Leczenie według sztywnych szablonów i schematów nie zawsze przyniesie pozytywny skutek, ponieważ nie każda decyzja terapeutyczna, która jest dobra dla jednego pacjenta, okaże się również trafiona dla drugiego.




Komentarze
chory
I tu się mylisz
Przy lekach psychotropowych czy depresyjnych lekarze wymagają osobistej wizyty.
do panda , jesteś pożyteczny idio-ta dziś nikt po leki do lekarza nie czeka w kolejce wystarczy zadzwonić do lekarza rodzinnego i lekarz wystawia przez komputer recepte a ty idzisz do apteki podajesz numer kodu recepty i płacisz za leki i dostajesz te leki.Kiedy skończy sie ten deb-ilzm w naszym mieście i produkowanie takich bredni , że mi jest wstyd ,że jestem mieszkańcem tego miasta.
Benzobabcie juz o piątej zajmują kolejki do lekarza po "leki" #pdk
To widać po wpisach zwolenników PiS że leki szkodzą w nadmiarze.