Wiceprezydent w Warszawie w obronie porodówek i o służbie zdrowia w Polsce
W obliczu narastającego kryzysu w regionalnej służbie zdrowia i doniesień o planowanych likwidacjach oddziałów położniczych, wiceprezydent Stalowej Woli Monika Pachacz- Świderska wystosowała stanowczy apel. Jako lekarz i doświadczony menedżer zdrowia ostrzega: oszczędności nie mogą odbywać się kosztem bezpieczeństwa kobiet. Zastępca włodarza miasta wzięła udział w konsultacjach na temat "Katastrofalnej sytuacji w systemie opieki zdrowotnej".
- Sytuacja w ochronie zdrowia wymaga natychmiastowych działań, zwiększenia dostępności do podstawowych świadczeń medycznych, zabezpieczenia podstawowych świadczeń dla pacjenta, zadbania o personel. Nie zamykanie oddziałów, nie zamykanie porodówek, tylko weryfikacja standardów okołoporodowych i również zabezpieczenie pracy dla położnych, które niestety nie wiedzą jaki jest ich los, a tak nie może być- mówi Monika Pachacz- Świderska.
Stalowa Wola idzie pod prąd trendom
Podczas gdy w całej Polsce liczba urodzeń gwałtownie spada (z ok. 300 tys. w 2023 r. do zaledwie 238 tys. w 2025 r.), Powiatowy Szpital Specjalistyczny w Stalowej Woli notuje wzrosty. Placówka, która w 2024 roku przyjęła 393 porody, zamknęła rok 2025 wynikiem 475 porodów. To wzrost o ponad 20% w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy. Dlaczego tak się stało? Bo obecny rząd likwiduje porodówki i kobiety rodzące szukają placówek medycznych ze specjalistycznymi oddziałami daleko od domu. W Stalowej Woli rodzić można i będzie można także w przyszłości. To bardzo ważne dla mieszkańców powiatu.
Według danych z Urzędu Stanu Cywilnego, w samym mieście zarejestrowano w 2025 roku 746 urodzeń (w roku wcześniejszym- 629).
Dramatyczna sytuacja w sąsiedztwie
Kontrastem dla sukcesu Stalowej Woli jest sytuacja w sąsiednich powiatach, co wzmacnia argumentację Moniki Pachacz-Świderskiej o konieczności ochrony silnych ośrodków:
• Nisko: Po likwidacji oddziału położniczego w 2025 roku, w tamtejszym USC zarejestrowano zaledwie 1 poród (domowy). Dla porównania, w 2024 roku, gdy oddział jeszcze funkcjonował, odnotowano tam 199 urodzeń.• Nowa Dęba: Mimo że oddział cieszy się dobrymi opiniami i utrzymuje stabilną liczbę porodów (321 w 2025 r. wobec 338 w 2024 r.), władze powiatu tarnobrzeskiego ogłosiły plan jego zamknięcia z końcem kwietnia 2026 roku z powodów finansowych.
• Lubaczów: Oddział w tym mieście odnotował drastyczny spadek — ze 160 porodów w 2024 roku do zaledwie 128 w roku ubiegłym.
Poczucie bezpieczeństwa to fundament
Wiceprezydent Stalowej Woli Monika Pachacz- Świderska podkreśla, że statystyki to nie tylko cyfry, ale realne życie mieszkańców.
Dla Stalowej Woli, która zainwestowała w nowoczesny blok porodowy oraz wprowadziła od listopada 2024 r. bezpłatne znieczulenie zewnątrzoponowe, utrzymanie oddziału to kwestia cywilizacyjna. Apel wiceprezydent ma zapobiec sytuacji, w której stalowowolska placówka stałaby się jedyną dostępną opcją dla pacjentek z kilku powiatów, co mogłoby zagrozić wydolności systemu.
W Warszawie o możliwościach naprawy systemu opieki zdrowotnej
Wiceprezydent Monika Pachacz- Świderska 14 kwietnia 2026 roku wzięła (wraz z wicestarostą Stanisławem Sobierajem oraz p.o. dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej- Ambulatorium Michałem Stachowem) udział w warszawskich konsultacjach na temat "Katastrofalnej sytuacji w systemie opieki zdrowotnej", zorganizowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Podczas spotkania poruszyła problem złego stanu polskiej służby zdrowia, braku funduszy na pokrycie świadczeń, w tym nadwykonań czy wzrostu płac. W spotkaniu wzięli udział m.in.: wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, a także kandydat na premiera rządu Przemysław Czarnek, dyrektorzy placówek medycznych, lekarze, przedstawiciele samorządów i Związku Powiatów Polskich. Wiceprezydent, jako czynny lekarz, były dyrektor naszego szpitala, zabrała głos w sprawie problemów w służbie zdrowia, podkreślając, że dziś pacjenci mierzą się z wieloma problemami, choćby w diagnostyce, gdy na podstawowe badania, tomograf, rezonans, gastroskopię czy kolonoskopię czekać muszą rok czy 1,5. Czy polska służba zdrowia ma cofać się w rozwoju? Co lekarze mają mówić pacjentowi, gdy chodzi o szybką diagnozę i podjęcie leczenia? Czy Polak naprawdę ma kłaść się do szpitala by uzyskać szybciej badania? Kto na tym zyska, a kto straci? Przecież hospitalizacja to dodatkowe, gigantyczne wydatki dla placówki i państwa, na pewno większe niż badanie zrobione w przychodni. Czy przewlekle chory człowiek, z osłabionym systemem odpornościowym powinien leżeć w szpitalu narażając się choćby na infekcje? Czy, jak sugerują niektórzy, by uzyskać diagnozę, mimo, że jest się ubezpieczonym i płaci składki, trzeba dodatkowo samemu zapłacić za prywatną opiekę, badania i leczenie?
Według Moniki Pachacz- Świderskiej oszczędności nie powinno się też szukać na personelu medycznym, który jest świetnie wyedukowany, nierzadko lepiej niż w innych krajach, bierze udział w doszkalaniu, często za własne pieniądze. Wiceprezydent odniosła się również do niedocenianej pracy internistów, którzy diagnozują większość przypadków choćby na SOR-ach, gdzie trafiają ludzie z najróżniejszymi dolegliwościami.
Poseł Przemysław Czarnek złożył w Sejmie projekt ustawy mający na celu dofinansowanie badań diagnostycznych kwotą 960 mln zł, co ma zapobiec cięciom w służbie zdrowia. Propozycja zakłada sfinansowanie diagnostyki, w tym rezonansów i tomografii, m.in. ze środków przeznaczonych na media publiczne (800 mln zł) oraz zamrożonych aktywów rosyjskich (160 mln zł).
Foto: print screen Video Parlament PL




Komentarze
Nie dziwne, że są kolejki skoro przyjechało kilka milionów ukraińcow i leczycie ich za darmo. Kogo to dziwi , że są kolejki kto ich tu ściągnoł PiS zamiast zamknąć granice żeby siedzieli u siebie to dał im darmowe leczenie kasę na dzieci i inne przywileje to logiczne , że brakuje pieniędzy.