Sprawa ks. Krzysztofa P. nadal bez rozstrzygnięcia
Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nakazał przesłanie akt biegłym z zakresu rachunkowości celem sporządzenia opinii. Słynnemu ksiądz z Jeżowego zarzuca się przywłaszczenie ponad 601,5 tys. zł.
Sprawa oskarżonego Krzysztofa P. (lat 74, emerytowany Ksiądz katolicki). Akt oskarżenia zarzuca mu przywłaszczenie mienia w kwocie 601503,75 zł na szkodę Parafii Rzymskokatolickiej w Jeżowem oraz usunięcie dokumentów finansowych, tj. przestępstwa z art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art.12 §1 k.k. oraz art 276 k.k. W tej chwili akta przesłano biegłym z zakresu rachunkowości celem sporządzenia opinii- informuje Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu.
Przypomnijmy: Mężczyzna został oskarżony m.in. o przywłaszczenie pieniędzy w kwocie ponad 601,5 tys. zł. Chodzi o środki, które parafia otrzymała od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w kwocie ponad 702 tys. zł za zajęcie kościelnych działek pod S19. Wpłaty były przelewane w trzech transzach: od 28 lipca 2020 roku do 25 sierpnia 2020 roku. Według przepisów ks. Krzysztof P. powinien od tej sumy odprowadzić do kurii podatek w wysokości 7%, a także umieścić ten wpływ w specjalnej księdze. Tyle tylko, że sędziwy proboszcz nie prowadził pełnej dokumentacji, bo jak twierdzi, o niej nie wiedział. Z racji wieku nie pamiętał też o tym, co się wtedy działo. Odchodząc miał podobno usunąć dokumentację finansową, a także zlikwidować konto parafialne w banku, co utrudni skompletowanie historii wydatków. Ks. Krzysztof P. z konta parafialnego wypłacił 100 tys. zł i sumę tę przekazał swojemu następcy w gotówce, stąd oskarżenie dotyczy nie 700, a 600 tys. zł. Ks. P. był proboszczem w Jeżowem aż 28 lat. Za jego panowania odnowiono kościół, dokonano restauracji fresków, zrobiono 2 parkingi i ułożono kostkę wokół świątyni. Duchowny stał na czele kościoła w dobie pandemii, kiedy to zamknięta świątynia nie miała źródeł finansowania, a utrzymanie parafii słono kosztuje. Problemem jest to, że duchowny nie dbał o „papierologię”. Parafianie nie wierzą, by zrobił coś złego i celowo. Po prostu rządził parafią bez dokumentacji. Składał do kurii sprawozdania jak to robiono od wieków. Teraz ma kłopoty z prawem i zasiada na ławie oskarżonych. Śledztwo prowadzone jest na wskutek zawiadomienia złożonego przez Sandomierski Sąd Biskupi w Sandomierzu.
Za zarzucane oskarżonemu przestępstwo przywłaszczenia mienia znacznej wartości, kodeks karny przewiduje karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności.


Komentarze
Na pozór to wygląda groteskowo ale jest to kara nie za sprywatyzowanie wymienionej kasy przez duchownego lecz za to, że nie podzielił się z... kurią! Nie byłoby w ogóle sprawy a tak się będzie ciągnąć, ciągnąć i końca nie będzie! Hierarchiczność tej instytucji sprowadza takie kłopoty. Proboszcz najwidoczniej po posłudze nie chciał reszty życia spędzać w Domu Seniora więc zadbał o swój byt. Gdyby zawiadomienie złożyć ktoś świecki to byłby sponiewierany a tak wszystko jest OK.