Co można wyczytać z naszego podpisu– odpowiada grafolog Magdalena Deuar- Partyka

Image

Co zdradza nasza lista zakupów, czy charakter pisma jest dziedziczny i co można wyczytać z naszego podpisu? O tym rozmawiamy z kolejnym gościem studia portalu StaloweMiasto.pl. A jest nim Magdalena Deuar- Partyka, grafolog, biegły sądowy, osoba która na podstawie naszego pisma tworzy profile psychologiczne.

Pani Magdalena opowiada czego tak naprawdę może się dowiedzieć o człowieku oglądając jego list, jego zapiski. A wierzcie nam jest tego sporo. Odczytać można nawet to, że chorujemy.

Sporo mówi także sam podpis o jego właścicielu. Magdalena Deuar- Partyka radzi żeby wypracować sobie swój własny, tak aby był on na charakterystyczny. Dlaczego?

Nasz gość jako biegły sądowy sprawdza podpisy pod kwestionowanymi testamentami czy dokumentami. Czy często oszukujemy i czy grafolog jednoznacznie może rozstrzygnąć, że który podpis jest fałszywy, a który autentyczny?

Gość naszego studia grafologią pasjonuje się od dzieciństwa. Sprawdza nie tylko podpisy, ale jest w stanie ułożyć cały profil psychologiczny człowieka na podstawie jego pisma. Takie umiejętności pozwalają złapać przestępców, a kto jeszcze oprócz organów ścigania i dlaczego korzysta z pomocy grafologa?

Czy to prawda, że po przodkach dziedziczymy także charakter pisma? Czy są skuteczne sposoby na oszukanie grafologa? O tych i innych tajnikach swojej pracy opowiada Magdalena Deuar- Partyka. Zapraszamy do obejrzenia ciekawej rozmowy video.

Obrazek

Komentarze

Dodaj swój komentarz

Przed publikacją zapoznaj się z Polityką Prywatności. Pamiętaj ponosisz odpowiedzialność za swój wpis!
By sprawdzić czy nie jesteś bootem, wpisz wynik działania: 1 + 2 =
W tym artykule komentarze ukażą się po akceptacji moderatora.

~@Wojtek

Tak to może wpływać na charakter pisma, ale bardziej to co zły nastrój powoduje.

~Mirek

~Wojtek, cyt: " ma to związek z moim nastrojem" bo was jest troje, to dlatego różnie piszecie.

~Wojtek

Piszę różnymi charakterami pisma od niedbałego rozlazłego po płynną pochyloną kaligrafię, której nigdy się nie uczyłem, o dziwo..., naprawdę różnie. Nie znam się na tym, ale zauważyłem, że ma to związek z moim nastrojem.