Placuszki bieszczadzkie z grzybami leśnymi

Po raz pierwszy to danie jedliśmy w Bieszczadach przed wieloma laty. Oczywiście zachwyceni smakiem spytaliśmy o przepis. Okazało się, że nie jest trudny. Teraz więc dzielimy się nim z Wami. Do wykonania placuszków potrzebne nam będą suszone leśne grzyby. Na pewno macie spore zapasy, bo w tym roku pogoda dopisała i grzybów w lesie było bez liku. Sami mamy pokaźnych rozmiarów „zestaw” na najbliższą zimę i lato. My tu gadu, gadu, a obiad się sam nie zrobi, a więc do roboty!
Składniki:
- 1 kg ziemniaków,- 1,5 szklanki mąki pszennej + 2 łyżki,
- 1 jajko,
- 2 garście suszonych grzybów leśnych,
- 3 łyżki jogurtu naturalnego lub śmietany,
- sól, pieprz, szczypta majeranku,
- tłuszcz do smażenia.
Sos:
Dzień wcześniej moczymy grzyby w wodzie. Na drugi dzień gotujemy je do miękkości w około 1- 1,5 l. wody. Później doprawiamy solą, pieprzem, szczyptą majeranku. W 3 łyżkach wody rozrabiamy jogurt (lub śmietanę) i 2 łyżki mąki. Wlewamy do gotującego się sosu i mieszany aż do zgęstnienia. Sprawdzamy czy nie trzeba doprawić. Pyszny, prawda?
Placuszki:
Gotujemy ziemniaki, a później je ubijamy lub przepuszczamy przez praskę, ewentualnie możemy zemleć (jak kto tam woli). Gdy ostygną, dodajemy jajko, mąkę, sól (około 1 łyżeczka). Wyrabiamy jednolite ciasto. Dosypujemy mąki tyle, ile trzeba, czyli jeśli nie chce nam się wyrobić jednolite ciasto, musimy dodać tyle mąki, żeby całość miała zwartą konsystencję. Zależy to w dużej mierze od gatunku ziemniaków. Niektórzy dodają 2 łyżki mąki ziemniaczanej, ja nie. Z ciasta toczymy sobie wałek i kroimy go w plastry około 1,5 cm. Tworzymy placuszki wielkości dłoni. Wrzucamy na rozgrzany tłuszcz i smażymy z obu stron na złoty kolor.
Z podanego przepisu powinno wyjść około 8 placków.
Gorące placuszki polewamy sosem. Smacznego!
Zobacz również
Przewiń do komentarzy











Komentarze