W wieku 78 lat zmarł Jan Gotfryd, były pięściarz Stali Stalowa Wola. Przez lata należał do grona zawodników tworzących historię stalowowolskiego boksu. Zmarł 2 października 2026 roku.
Jan Gotfryd urodził się 3 lutego 1948 roku we Wrocławiu. Swoją przygodę z boksem rozpoczynał w Górniku Gorlice, a w 1967 roku przeniósł się do Stalowej Woli. Związał swoje życie zawodowe z Hutą Stalowa Wola, gdzie pracował na Wydziale M-8. Niedługo po przyjeździe do miasta trafił również do sekcji bokserskiej Stali.
Trenował pod okiem Aleksandra Grądkowskiego. Wkrótce znalazł się w składzie drużyny, która rywalizowała na najwyższym krajowym poziomie. Stalowa Wola była wówczas jednym z ważnych ośrodków polskiego pięściarstwa, a boks cieszył się w mieście ogromnym zainteresowaniem.
Gotfryd występował przede wszystkim w wadze piórkowej. W barwach Stali walczył w latach 1967–1975. W tym okresie dzielił ring i klubową szatnię z zawodnikami, którzy na trwałe zapisali się w historii stalowowolskiego sportu, między innymi Lucjanem Trelą, Stanisławem Szado czy Julianem Fryzowiczem.
W 1972 roku do Stali dołączył także jego młodszy brat Roman Gotfryd. To on w kolejnych latach osiągnął spektakularne sukcesy – został czterokrotnym mistrzem Polski, wicemistrzem Europy oraz brązowym medalistą mistrzostw świata. Jan i Roman przez pewien czas reprezentowali więc ten sam klub. Archiwalne zdjęcie drużyny Stali z 1974 roku pokazuje obu braci wśród czołowych stalowowolskich pięściarzy tamtego okresu.
Kariera Jana Gotfryda obejmowała 81 walk. 45 z nich zakończyło się jego zwycięstwem, sześć pojedynków zremisował, a w 30 musiał uznać wyższość rywali. Był zawodnikiem okresu, w którym sekcja bokserska Stali należała do najważniejszych sportowych wizytówek miasta. Historia tej sekcji została później szczegółowo opisana w książce „Stalowy Ring”, poświęconej dziejom boksu w Zakładowym Klubie Sportowym Stal Stalowa Wola w latach 1939–1977.
Jan Gotfryd pozostawał związany ze środowiskiem stalowowolskiego boksu także wiele lat po zakończeniu kariery. W lutym 2020 roku był jednym z byłych pięściarzy Stali, którzy pojawili się podczas I Memoriału Lucjana Treli w hali MOSiR. Wśród zaproszonych legend stalowowolskiego boksu znaleźli się wówczas również m.in. Stanisław Szado, Julian Myśliwiec, Tadeusz Fedejko, Stanisław Drozd, Julian Fryzowicz, Janusz Mostrąg, Kazimierz Korlatowicz i Władysław Wydra.
Była to epoka, w której boks przyciągał na stalowowolskie hale tłumy kibiców. Jak przypominał Roman Niwierski, autor monografii „Stalowy Ring”, ligowymi pojedynkami pięściarzy Stali żyła wówczas cała Rzeszowszczyzna.
Śmierć Jana Gotfryda oznacza odejście kolejnego zawodnika z pokolenia, które współtworzyło jeden z najważniejszych rozdziałów sportowej historii Stalowej Woli.
Uroczystości pogrzebowe Jana Gotfryda odbędą się 5 października 2026 roku o godz. 12.00 na Cmentarzu Komunalnym w Stalowej Woli.


Wasze komentarze (5)
~Znajomy
5 Października 2026 09:48
Ja z Jankiem poznałem się gdy po zakończeniu jego sportowej kariery pracowaliśmy wspólnie na placówce którą Narzędziownia miała na Z 2 . Przepracowaliśmy wspólnie kilkanaście , jeśli nie kilkadziesiąt lat . Janek był super kolegą i fajnym współpracownikiem . Spotykałem się z nim kilkakrotnie gdy już odszedł na emeryturę . Wiem że bardzo przeżył śmierć swojej żony Krystyny którą również miałem przyjemność poznać . Spoczywaj Janku w spokoju wiecznym . Kolega z pracy.
~Ewka
4 Października 2026 21:28
Większość ludzi nawet nie wie Kim Był a Tworzył historię tego Miasta. Upadła Wola już nigdy takich Ludzi nie będzie miała. Ruina i popelina czeka w przyszłości niezbyt odległej.
~LPG
5 Października 2026 08:42
Przecież mamy Śmiszka ....
~Obiektywnie
4 Października 2026 15:14
Piękna historia, którą tworzyli wyjątkowi ludzie i ta historia przemija wraz z nimi... Co dzisiaj tworzy wizytówkę miasta? Lepiej nie mówić i pisać. Potomni zapewne nie będą mieli czego wspominać.
~ala
5 Października 2026 13:27
Tak 'Obiektywnie" to można jednym wyrazem określić "mizeria". Nie ma nic konkretnego co mogłoby zapaść w naszej pamięci. Mamy próby 'kultu jednostki". propagandy sukcesu, lecz gdzie się nie oglądniesz to nihil novi. Z dawnej potęgi sportu nic nie pozostało podobnie jak z rozwoju szkolnictwa wyższego... Stepowieje nam miasto, niestety ale to gorzka prawda. Tak się kończą wyobrażenia o potędze jednej dziedziny sportu przy niedostrzeganiu potrzeby utrzymywania innych ważnych ze społecznego zapotrzebowania dziedzin sportu. W przypadku spadku osiągnięć nie mamy żadnej poduszki gdzie moglibyśmy przekierować swoje zainteresowania. Stalowa Wola jest klasykiem w tym względzie!
Dodaj swój komentarz