Kto się budował, ten wie, ile sił, nerwów i pieniędzy pochłania samo wykończenie domu w środku. Płytki, farby, drzwi, gniazdka, sto decyzji dziennie i portfel, który chudnie w oczach. Kiedy w końcu zamykałem ten etap za sobą, odetchnąłem z ulgą. W głowie miałem jedno zdanie: teraz już z górki, ułożenie bruku na podjeździe i tarasie to będzie lajcik. No i tu popełniłem błąd, bo świat kostki brukowej szybko sprowadził mnie na ziemię.
Usiadłem wieczorem do komputera, żeby na spokojnie ogarnąć temat. Godzinę później siedziałem z otwartą buzią. Wybór materiałów okazał się po prostu oszałamiający. Dziesiątki producentów, setki modeli, kolory, faktury, grubości, formaty, technologie, o których nawet nie wiedziałem, że istnieją. A do tego świadomość, że to nie jest decyzja na sezon. Bruk kładzie się raz i patrzy się na niego latami. Trudno tak po prostu przemalować podjazd, jak się znudzi.
Postawiłem sobie więc jeden cel. Chciałem znaleźć jeden punkt, w którym zamówię cały materiał, z dostawą, z gwarancją i w rozsądnej cenie. Bez jeżdżenia po pięciu składach i zbierania tego w kawałkach.
Polbruk czy Bruk-Bet, oto było pytanie
Zacząłem od czytania opinii. Godziny na forach, w grupach, w komentarzach pod realizacjami. Po tym wszystkim zawahałem się między dwiema markami: Polbruk i Bruk-Bet. Miały dobrą prasę, sprawdzoną jakość, a przy okazji ich fabryki leżą najbliżej Stalowej Woli, co dla mnie miało znaczenie choćby przez koszty transportu.
Jedno wiedziałem od początku. Nie chciałem kostki cieniowanej. U mnie w sąsiedztwie większość podjazdów jest właśnie taka, cieniowana, i szczerze, przestała mi się podobać. Wszystko wygląda podobnie, jeden dom jak drugi. Zależało mi na czymś spokojniejszym, bardziej jednolitym, z charakterem, ale bez tego efektu przaśnego cieniowania bruku na całej posesji.
I tak zaczęło się zawężanie. Po jakichś dwustu wypitych kawach, czterech zarwanych nocach i mniej więcej dwudziestu nowych siwych włosach na głowie miałem wreszcie krótką listę. Na podjazd brałem pod uwagę dwie kostki: Polbruk Urbanika 60 Inez albo Bruk-Bet Visio w kolorze dioryt szary jasny. Obie czyste, nowoczesne, dokładnie w tym klimacie, o który mi chodziło.
Taras to był osobny serial
Z tarasem miałem podobny dylemat. Chciałem coś eleganckiego, więc patrzyłem w stronę płytek. Na finiszu zostały dwie opcje: płytka ceramiczna ZOYA Kraft oraz Stone Label Kedah. Dwie zupełnie różne bajki, obie ładne, i znów noce zeszły na przeglądaniu zdjęć i wyobrażaniu sobie, jak to będzie wyglądać po ułożeniu.
W międzyczasie do gry weszła żona. Stwierdziła, że przy tarasie muszą stanąć donice z palisad. I wiecie co, akurat ten wybór okazał się najprostszy z całej układanki. Na kilku forach sporo osób chwaliło Semmelrock, a konkretnie model palisady Livello Slim. Zobaczyłem, przekonałem się, temat zamknięty w pięć minut. Gdyby wszystkie decyzje były takie proste.
Gdzie to wszystko kupić w jednym miejscu
I tu pojawił się prawdziwy problem. Miałem produkty z trzech różnych światów: kostkę, płytki ceramiczne i palisady, w dodatku od różnych producentów. Zamawianie tego osobno, u różnych sprzedawców, z osobnymi dostawami, zapowiadało się jak logistyczny koszmar.
Szukałem dalej i trafiłem na dystrybutora, który miał w ofercie dosłownie wszystko z mojej listy. To była GaleriaKostki. Sklep internetowy zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie, oferta jest bardzo bogata, a produkty poukładane tak, że dało się w tym połapać. Napisałem do nich z prośbą o zdjęcia interesujących mnie modeli i tu miła niespodzianka. Zasypali mnie materiałami. Zdjęcia z ich bazy produktowej, a do tego fotki zrobione u nich na ekspozycji. Na żywo tej ekspozycji nie widziałem, bo trochę nam nie po drodze, ale na zdjęciach wyglądała ogromnie. Widać było, że mają to poukładane na dużej powierzchni i że jest z czego wybierać.
Najlepsze jest to, że całość załatwiłem zdalnie. Bez jeżdżenia, bez urlopu na wizyty w składzie. Dogadaliśmy szczegóły, zamówienie poszło, a dostawa przyjechała pod dom razem z rozładunkiem, co przy takim tonażu jest błogosławieństwem. Materiał wozili bezpośrednio z fabryki Bruk-Bet w Krzemienicy, jakieś sześćdziesiąt pięć kilometrów ode mnie, więc koszty transportu były jak najbardziej do przyjęcia.
Na czym stanęło
Po tych wszystkich nocach i kawach finał był zaskakująco konkretny. Na podjazd padło na kostkę Bruk-Bet Visio. Na taras wybrałem płytkę Kedah w kolorze offwhite. Palisady Semmelrock do donic dokładnie tak, jak chciała żona. Wszystko z jednej dostawy, jeden kontakt, jedno miejsce.
Miało być ciężko i faktycznie na początku było. Świat bruku potrafi przytłoczyć każdego, kto myślał, że to tylko taka formalność po budowie domu. Ale dzięki GaleriiKostki daliśmy radę spiąć to w całość bez nerwów i bez chaosu. Dlatego z czystym sumieniem mogę ich polecić każdemu, kto stoi teraz dokładnie tam, gdzie ja stałem parę miesięcy temu, ze stresem, przed komputerem, kawą i setką otwartych zakładek.




Wasze komentarze (0)
Brak komentarzy. Dodaj pierwszy komentarz.
Dodaj swój komentarz