Czy do stalowowolskich szkół wrócą stomatolodzy?

Image

Ustawodawca narzucił na szkoły obowiązek zapewnienia uczniom opieki stomatologicznej. Do dyspozycji ma być także pielęgniarka bądź higienistka. Czy stalowowolskie placówki są na to przygotowane?

Radna Renata Butryn zadała prezydentowi miasta szereg pytań dotyczących nowej ustawy.

- 12 września weszła w życie ustawa mająca na celu utworzenie gabinetów lekarskich, stomatologicznych w szkołach. Wiadomo, że te gabinety są potrzebne, ale jest z tym mnóstwo problemów. Chciałam zapytać: ile gabinetów dentystycznych mamy w Stalowej Woli, jak są wyposażone, ile pielęgniarek jest zatrudnionych w szkołach?- dopytywała radna.

I jak przypomniała, zgodnie z zapisami ustawy opieką stomatologiczną mają być objęte dzieci w wieku szkolnym i młodzież do 19 roku życia. Wyraziła nadzieję, że z takiej samej formy opiekiskorzystają dzieci w wieku przedszkolnym, gdyż jak wynika z danych, problem z próchnicą może dotykać nawet 80% maluchów.

Jak podkreślił prezydent w każdej szkole podległej miastu znajduje się gabinet pielęgniarki lub higienistki. W przypadku stomatologów sprawa nie została jeszcze rozwiązana.

- Do wszystkich stomatologów działających na terenie miasta zostały skierowane zaproszenia. Na 27 odpowiedziało 8, po szczegółach jeden się wycofał. Mamy grupę 7 stomatologów, którzy są ewentualnie zainteresowani prowadzeniem takiej praktyki na refundacji Narodowego Funduszu Zdrowia. Chcemy jak najszybciej wdrożyć te rozwiązania– mówi Lucjusz Nadbereżny.

Włodarz miasta podkreślił, że nie jest problemem to, że miasto musiałoby doposażyć szkoły w odpowiedni sprzęt medyczny. Dużo trudniejszym zadaniem jest nawiązanie umów ze stomatologami aby wykonywali swoją praktykę w szkołach.

Komentarze

Dodaj swój komentarz

By sprawdzić czy nie jesteś bootem, wpisz wynik działania: 1 + 1 =
~Liljana

A czy stomatolodzy w każdej szkole to nie był jeden z punktów programu Lucka z gazetki z 2014? Dziś kończy się 2019 i okazuje się, że ustawa to wprowadzi? Obiecanki cacanki, a głupiemu wyborcy radość.

manukun

@maja
Nie po to partia obiecuje, żeby płacić. Przerzuci zadanie na ccm samorząd, chociaż ten ledwo zipi finansowo. Miasta po prostu nie stać ani na utrzymanie gabinetów stomatologicznych w szkołach, ani na obsługę zadłużenia i bieżące remonty, ale to już inna bajka...

~Maja

Gabinetów stomatologicznych jest w Stalowej mnóstwo i nie ma potrzeby tworzyć nowych w szkołach. To rodzice mają obowiązek zatroszczyć się o zdrowie swoich dzieci.Pobierają wszak 500+ i mogliby się z tego rozliczać.Dlaczego miasto ma się zajmować organizowaniem leczenia ?Ustawa powinna narzucać obowiązek na rodziców. Każde dziecko powinno być przynajmnie cztery razy w roku zbadane przez stomatologa i leczone w razie potrzeby, ale niech się tym zajmie RODZIC, miasto może to z tego rozliczyć.

~dwaPLUSdwa

~egon bo ci zylk peknie, spusc powietrze z tego balona hahha

~Adela

Do Adama - nie reklamuj pani Pawłowicz, pani Mazurek i braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Załączam tekst eseju Donalda Tuska z 1987r. Pokazuje jak a dzieli was przepaśc intelektalnaDonald Tusk, „Polak rozłamany”, „ZNAK” 1987, nr 11-12 (pełny tekst)

Polskość jako zadany temat… Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą

Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?

Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń?

Polskość to nienormalność — takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi.

Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości – między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą — [—-] [Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 poz. 204)] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.

Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno, by było inaczej. „Czym jest nasze życie? — pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). — Nawijaniem na kawałek tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego — do opowiadań, prawie do legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę, rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie jest życie — to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?…”

Gdy spisuję te luźne uwagi, czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim trudem formułuję nawet banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem, emocją, a i te są zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę — tak po polsku, patetycznie – że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.

Źródło: Znak

~OiO

Kiedy opozycja poda ile kosztowało polskiego podatnika cyrki pod sądem.
Kto płaci za wożenie ludzi na marsze LGBT.
Nie jesteście rasą panów!

~Do do

mieszkaniec = Darek z Zalesia ;)
W Rzeszowie

~Adam

Niektórzy mają w domach swoich na okrągło włączone TVN24. I dla nich wszystko co dobre, polskie to nienormalne jak ich uczy, ich guru, rudy volksdojcz. Akurat powrót stomatologów do szkół to dobry pomysł, w Polsce 80 procent dzieci ma próchnicę. A likwidację gabinetów przeprowadził rudy gdy był premierem.

~Wyborca

A nie lepiej wstawić do każdej szkoły, na każdy korytarz telewizor z włączonym na sztywno tvn24?
smiech2

~Jaaann

Widziałem jak biegnie cały tabun stomatologów do szkół! Wydadzą miliony na wyposażenie gabinetów w szkołach, a stomatolog będzie przyjmował 1 godzinę w tygodniu podobnie jak higienistki. Ciekawe jaki jeszcze komuszy pomysł reanimuje ta nasza dojna zmiana.

~Znajomy?

Ciekaw 27 gabinetów w Stalowej tylko działa myślę że o wiele więcej ale zaproszenie dostali tylko wybrani może odpowie mi ktoś jakie wytyczne były brane poza kontraktem z NFZ bo w Stalowej jest o wiele więcej a nie liczni dostali czyli znajomi kogo?

~Sara

Najlepiej zrobić park dla psów, jak chce opozycja.
Srać na zęby!

~pacjent

Panie prezydencie , co z tego ze w szkole jest gabinet jak pielegniarki nie ma codziennie, albo na pare godzin bo ma kilka szkół. Co to za opieka?

~kosa

Umowy ze stomatologami? miało być ,ż e w szkole, a co rodzic ma się urywać z pracy żeby lecieć z dzieckiem do stomatologa?

~kama

Bardzo dobre pytanie p. Butryn, bo rząd pieje z zachwytu nad ustawą, a samorządy na własny koszt za ogromne pieniądze maja urządzić gabinety i jakimś cudem znaleźć pielęgniarki i stomatologów. A stomatolodzy nie chcą realizować takich kontraktów nawet w swoich gabinetach. To taki sam niewypał jak Mieszkania +.

mimik

Może i gabinety dla higienistek są ale tych higienistek nie ma w niektórych szkołach albo sa raz w tygodniu na parę godzin.aczy taka higienistka nie powinna być codziennie? Przeciez jak dziecko boli głowa brzuch to nie trzeba zaraz po mame tate dzwonic zwłaszcza że rodzice w większości pracują. Wystarczyło by jakby higienistka podała odpowiednie leki chyba że w niektórych przypadkach jest potrzebna interwencja rodzica .

~Mokry

A jak nie to kartoniada w 8 osób!

~Mieszkaniec

Lans, lans, lans...