Kontrola MOSiR-u przez Komisję Rewizyjną, czyli kto tu kogo skontrolował?

Image
Kontrola MOSiR-u przez Komisję Rewizyjną, czyli kto tu kogo skontrolował?

Morze emocji wylało się na sesji RM po kontroli MOSiR-u. Kto komu ubliżył, a kto tylko z życzliwości popłynął z kąśliwymi uwagami? Summa summarum do przemocy nie doszło.

Kontrola wykazała…

Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej pracowała w składzie: przewodnicząca: Renata Butryn, z-ca: Andrzej Kochan, sekretarz: Damian Marczak, członkowie: Paulina Miśko, Andrzej Szymonik, Łukasz Durek, Paweł Madej, Dariusz Przytuła, Lucjan Małek. Sprawozdanie pokontrolne przedstawiła radna Renata Butryn. Kontrola odbyła się w zakresie realizacji zadań związanych z rozgrywkami dzieci i młodzieży oraz organizacją imprez. W związku z kontrolą odbyły się trzy spotkania: 18.03.2019 r., 4.04.2019 r., 7.05.2019 r. Komisja „przyjrzała się” imprezom, które odbyły się na Stadionie Lekkoatletycznym w Stalowej Woli w latach 2015, 2016, 2017 i 2018, działalności organizacyjno- szkoleniowej sekcji dziewcząt piłki siatkowej VEGA MOSiR w Stalowej Woli w latach 2015-2018, przejrzała zestawienie udziału zawodników Sekcji Pływackiej MOTYL MOSiR Stalowa Wola w zawodach pływackich oraz zapoznała się z liczbą trenujących zawodników w latach 2015-2018, a także zajęła zamówieniami i zakupami dokonywanymi przez MOSiR. Komisję interesowały ponadto tematy struktury dochodów po wprowadzeniu zmian w Programie RYBKA oraz koszty zatrudnienia osób na podstawie umów zlecenie i umowach stałych, liczba zatrudnionych pracowników oraz obecne i planowane inwestycje.

Na sesji omówiono wszystkie spotkania jakie odbyły się na terenie MOSiR z dyrektorem Robertem Nowakiem, jak również z główną księgową Krystyną Ziętek. Komisja zapoznała się z dokumentacją w sprawie zamówień, jak również z regulaminem oraz fakturami VAT dotyczącymi zakupu usługi „Strefa Kibica Stalowa Wola 2018 r.”. Dostrzeżono duże zaangażowanie pracowników w organizację zajęć sportowo- rekreacyjnych dla dzieci i młodzieży. Równocześnie wyrażono zastrzeżenia wobec realizacji zamówień na podstawie „Regulaminu w sprawie określenia zasad udzielania zamówień, których wartość nie przekracza wyrażonej w złotych równowartości kwoty 30 000 euro bez podatku od towarów i usług”, a w szczególności §2 ust. 6 regulaminu, który pozwala dyrektorowi w uzasadnionych przypadkach na wybranie wykonawcy zadania bez stosowania przepisów regulaminu, jedynie z uzasadnieniem. Jak uznała komisja dokumenty finansowe nie miały pisemnych, regulaminowych adnotacji.

- Dyrektor pan Rober Nowak nie przedstawił żadnych dokumentów świadczących o zachowaniu należytej staranności podczas wyboru wykonawcy określonego w §2 ust. 6 Regulaminu. Wnioskujemy o należyte wykonywanie zapisów znajdujących się w niniejszym Regulaminie ze zwróceniem szczególnej uwagi na wnikliwą analizę rynku oraz staranne i nie budzące wątpliwości przeprowadzenie postępowań. Na pierwszym spotkaniu, które odbyło się 18.03.2019 r. pan dyrektor Robert Nowak zasygnalizował problem z firmą świadczącą usługi z zakresu ratownictwa wodnego. Dużym zagrożeniem dla prawidłowego funkcjonowania MOSiR-u jest brak możliwości kadrowych dotyczący ratowników sprawujących opiekę nad osobami korzystającymi z pływalni. Opieranie się głównie na firmie zewnętrznej w tym zakresie stwarza duże prawdopodobieństwo braku wystarczającej liczby osób z uprawnieniami, które zapewniłyby fachową opiekę nad mieszkańcami korzystającymi z obiektów wodnych MOSiR. Trzeba zaznaczyć, że nie jest to jedynie problem naszych obiektów, ale większości tego typu placówek. Wnioskujemy o dywersyfikację tego typu usług w celu zmniejszenia prawdopodobieństwa braku ratowników na pływalni- mówiła podczas sesji Rady Miasta przewodnicząca komisji radna Renata Butryn.

Zdanie odrębne radnej Pauliny Miśko, czyli członek komisji kwestionuje pracę komisji

Radna Paulina Miśko wystąpiła jako członek Komisji Rewizyjnej w imieniu Klubu Prawo i Sprawiedliwość. Z mównicy wystosowała zdanie odrębne do protokołu przedstawionego przez przewodniczącą tejże komisji Renatę Butryn.

Radna rozpoczęła swoje wystąpienie od tego, że prace komisji trwały zbyt długo, były rozciągnięte w czasie, a nie powinny przekraczać 10 dni roboczych. Oprócz tego były zbyt szczegółowe.

- Czynności kontrolne przedmiotowego postępowania odbywały się w okresie od 18 marca 2019 r. do 7 maja 2019 r., co w sposób znaczący przekracza czas przewidywany w statucie. Przedmiot kontroli w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Stalowej Woli dotyczył zakresu realizacji zadań związanych z rozgrywkami dzieci i młodzieży oraz organizacji imprez- przypomniała radna Miśko.

Niektórzy obecni w sali zdziwieni wystąpieniem zaczęli głośno się zastanawiać, czy radna czasem nie wystąpiła w podwójnej roli: kontrolującej organ miejski jako członek komisji rewizyjnej i równocześnie adwokat kontrolujący kontrolę organu miejskiego. Jako prawnik z wykształcenia zrobiła to w sposób chciałoby się powiedzieć „procesowy”.

- Wnioski pokontrolne w punkcie 2 obejmują zastrzeżenia dotyczące realizacji zamówień na podstawie regulaminu w sprawie określenia zasad udzielenia zamówień, których wartość nie przekracza wyrażonych w złotych równowartości 30 tys. euro bez podatków od towarów i usług, a w szczególności §2 ust. 6 regulaminu, natomiast Statut Miasta Stalowa Wola §74 ust. 2 mówi o kontrolach problemowych, które obejmują wybrane zagadnienia lub zagadnienie z zakresu działalności kontrolowanego podmiotu stanowiące niewielki fragment jego działalności. Odnosząc się do zakresu kontroli zagadnienie dotyczące realizacji zamówień nie było objęte przedmiotem kontroli. Wnioski pokontrolne w punkcie trzecim obejmują domniemanie zagrożenia dla prawidłowego funkcjonowania MOSiR-u wynikające z braku możliwości kadrowych dotyczących ratowników sprawujących opiekę nad osobami korzystającymi z pływalni. Natomiast Statut Miasta Stalowa Wola §70 pkt 2 analogicznie dotyczy kontroli problemowych, które obejmują wybrane zagadnienia lub zagadnienie z zakresu działalności kontrolowanego podmiotu stanowiący niewielki fragment jego działalności. Według przewidzianego w planie działania komisji rewizyjnej zakresu kontroli zagadnienia dotyczące domniemanych zagrożeń dla prawidłowego funkcjonowania MOSiR-u wynikające z braku ratowników nie powinny być wynikiem kontroli, gdyż stanowi to zbyt rozszerzony rodzaj badania, który winien być prowadzony w toku kontroli kompleksowej- wyjaśniła dokładnie radna.

Na koniec wytoczyła działa ciężkie zarzucając radnemu Andrzejowi Szymonikowi, że 4.04.2019 r. zrobił zdjęcia komórką dokumentom zawierającym dane osobowe. Radna nie była też pewna, czy jeden z członków komisji w ogóle powinien brać udział w jej pracach.

- W kontroli brał udział radny Damian Marczak, którego udział budzi wątpliwości co do zasad i wymogów przewidzianych w §71 ust. 1 oraz §78 ust. 1 w związku z §72 ust. 1 Statutu Miasta Stalowa Wola- powiedziała.

W tym momencie przewodniczący RM musiał przywołać radnych do porządku, ponieważ z zali dobiegały „opozycyjne śmiechy”.

- To jest bardzo ważne. Chciałbym, żeby zachować powagę i wysłuchać radnej do końca- prosił Stanisław Sobieraj.

Czy zaszło podejrzenie, że radny Marczak nie był bezinteresowny i stronniczy w pracach komisji? O tym bowiem mówią wymienione paragrafy. Nie trudno się domyśleć, że w tym momencie z ław radnych opozycji posypała się lawina słów w stronę radnych PiS, oczywiście nieprzychylnych. Ale radna Paulina Miśko kontynuowała wypowiedź z mównicy przytaczając paragrafy co ma kontrolować komisja rewizyjna i na czym polega procedura zamówień publicznych dla MOSiR za kwoty mniejsze niż 30 tys. euro. Wyjaśniła, że zgodnie z przepisami nie stosuje się uzasadnień do tego typu zamówień (np. w przypadku imprezy w Strefie Kibica). Wystarczą odpowiednio wypełnione wnioski. Ten warunek przez MOSiR był wypełniony. Radna Miśko wskazała również, że współpraca z firmą ratowniczą na basenach nie stanowi zagrożenia dla funkcjonowania całego MOSiR-u. Obsada ratowników jest zgodna z wymogami dla tego typu obiektów.

Stanowisko w sprawie kontroli MOSiR-u przedstawił również dyrektor Robert Nowak. Wyjaśnił, że procedury zamówień publicznych do 30 tys. euro przygotowywane były z najwyższą staranności i zachowaniem przepisów, również to zadanie sprawdzane przez komisję rewizyjną. Równocześnie zapewnił, że pełna dokumentacja jest do dyspozycji komisji. Nie miało więc miejsca naruszenie jakichkolwiek regulaminów. Wyjaśnił też, podobnie jak Paulina Miśko, że procedury stosowane w przypadku MOSiR nie wymagają dodatkowego opisywania ich jak to sugerowała komisja.

- Ustosunkowując się do podnoszonego przez komisję zarzutu iż dokumenty finansowe, faktury nie zawierają wymaganych pisemnych adnotacji określonych w §4 ust. 2 cytowanego wyżej regulaminu zauważyć trzeba iż konieczność opisywania dokumentów w ten sposób dotyczy wyłącznie postępowań o udzielenie postępowań publicznych w trybie uproszczonym uregulowanym w §2 ust. 5 pkt 1 regulaminu. Natomiast w przypadku pozostałych trybów przeprowadzania zamówień publicznych wynikających z rzeczonego regulaminu takich obowiązków już nie ma z uwagi na fakt, iż pozostałe tryby podlegają innym procedurom- wyjaśnił Robert Nowak.

Podkreślił również, że MOSiR ma 10 ratowników, co nie zaspokaja potrzeb całorocznej pracy pływalni krytej i pływalni odkrytej w sezonie letnim i dlatego też zatrudniono ratowników z firmy zewnętrznej, którzy uzupełniają braki kadrowe.

Ad vocem od ad vocem… czyli kto kłamie, kto jest złośliwy, a kto po prostu nie zna się na przepisach

Po wystąpieniach i wyjaśnieniach rozgorzała dyskusja nad tematem. Jako pierwsza głos zabrała Renata Butryn. Czy kontrola ma być przeprowadzona nieprzerwanie przez 10 dni, czy prowadzona ma być w ogóle przez 10 dni?- dopytywała, bo ta, o której mowa trwała od kwietnia do maja, ale łącznie zaledwie 3 dni. Musiała być rozbita w czasie, bo pojawiły się pewne komplikacje i trudno było umówić się na rozmowy z dyrektorem MOSiR Robertem Nowakiem. Pierwsze spotkanie odbyło się więc w marcu, drugie w kwietniu, choć z ważnych przyczyn osobistych nie przyszedł na nie szef ośrodka, a jego pełnomocniczka nie umiała odpowiedzieć na wszystkie pytania co skutkowało tym, że wspólnie podjęto decyzję o organizacji drugiej części tego samego spotkania, ale już z dyrektorem. Odbyło się ono tak, jak zaplanowano. Renata Butryn spytała radcy prawnej, czy w takim przypadku dokonano uchybień, skoro komisja dogadała się z dyrektorem w sytuacji, gdy jemu wypadły bardzo ważne sprawy prywatne? Czy wobec tego praca komisji jest nieważna? Radna przypomniała, że analogiczna sytuacja była wówczas, gdy wyznaczano spotkania w sprawie udzielenia absolutorium prezydentowi. Regulaminowo miały one odbyć się w maju i czerwcu, ale w związku z tym, że na emeryturę odchodziła skarbnik miasta wspólnie zdecydowano o wyznaczeniu komisji na kwiecień. I uwag nie było. Renata Butryn przypomniała też, że Raport o stanie miasta miał być według ustawy opublikowany do 31 maja, a ujrzał światło dzienne 4 czerwca we wtorek. W tym przypadku też nikt nie wniósł skargi.

- Jednocześnie informuję, że jako przewodnicząca Komisji rewizyjnej, jeżeli się będą zdarzać sytuacje życiowe, które będą predysponowały do tego żeby ustalać trochę inne terminy kontroli niż to było przewidziane, to będę to w uzasadnionych przypadkach robić- zapowiedziała Renata Butryn.

Radna zapewniła, że dokumentacja, o której mówił dyrektor Nowak nie została przedstawiona komisji (poza fakturami). Uznano więc, że tych dokumentów nie ma wcale, stąd zalecenie w protokole pokontrolnym. Odniosła się również do kwestii ratowników na basenach. Uregulowanie tej sprawy pomogłoby w rozwoju dochodowych programów, które cieszą się zainteresowaniem mieszkańców. I tylko w takim kontekście komisja odniosła się do tego problemu. O tych sprawach już rozmawiano. Renata Butryn cytując słowa dyrektora, że posiada optymalną liczbę ratowników, zapowiedziała, że skoro mamy taką obsadę jak trzeba, będzie domagała się rozwoju chociażby programu Rybka.

[p]Jak wyjaśniła radca prawny, 10 dni na kontrolę oznacza przebywanie komisji rewizyjnej nie dłużej niż przez te 10 dni w placówce kontrolowanego podmiotu. Chodzi o nieutrudnianie funkcjonowania danej jednostki. Interpretacji przepisu nie podała, bo go w ogóle ma.

Do sprawy odniósł się Andrzej Szymonik. Przypomniał, że wydatkowane przez MOSiR pieniądze, to:

- Środki publiczne i powinny być one używane według poszanowania głównych zasad systemu zamówień publicznych. Są nimi reguły uczciwej konkurencji, bezstronności i obiektywizmu, jawności, pisemności, prymatów trybów konkurencyjnych. O ile trzy końcowe zasady w przypadku zamówień bagatelnych można ominąć, o tyle zasada uczciwej konkurencji oraz zasada bezstronności i obiektywizmu obowiązują bezwzględnie w każdym czasie i w każdym trybie, a te zasady- niestety- nie zostały zachowane. Zachodzi pytanie co do powodów takiego zachowania kierownika zamawiającego. W mojej ocenie powodami takimi mogą być wygoda albo lenistwo zamawiającego, brak wiedzy, czyli nieuctwo zamawiającego, strach przed utratą pracy jako konsekwencją niewykonania polecenia przełożonego, kumoterstwo, albo zwyczajna nieuczciwość. Oczywiście wyżej wymienione powody mogą występować łącznie. Tłumaczenie pana dyrektora: „wybrałem, bo mogłem”, bo takie było tłumaczenie, zezwala mi na to regulamin, absolutnie nie odnosi się do głównych zasad zamówień publicznych i świadczy o wyjątkowym niezrozumieniu tych zasad przez dyrektora MOSiR. Pikanterii sprawie dodaje możliwość realizacji zamówienia taniej niż miało to miejsce, ale tego nie będę oceniał. Nie znam powodów działania dyrektora MOSiR, niemniej jednak każdy z nich jest naganny, a komisja ma absolutny obowiązek wykazywania niewłaściwego postępowania w celu eliminacji takich zdarzeń w przyszłości. Tymczasem radni PiS próbują z kontroli zrobić farsę, błędy zamieść pod dywan, a w protokole pokontrolnym zawrzeć laurkę dla kontrolowanego, tym samym stając się co najmniej adoratorami dla nieprawidłowości. Dodatkowo zamieszczając w zdaniu odrębnym kłamstwa potwierdzają swoje łajdactwo, brak profesjonalizmu, wyjątkową ignorancję co do obowiązku członka komisji co będzie miało swój skutek w przyszłości, łgarstwo, brak obiektywizmu i zwykła podłota członków komisji rewizyjnej z PiS dają podstawy do tezy o korzyściach tych członków z ukrywania, bądź zatajania niedopuszczalnych praktyk w MOSiR, co już ich dyskwalifikuje jako kontrolujących. Standardowo poprzez zabiegi socjotechniczne konfabulując próbują odwrócić uwagę od spraw istotnych, do których sami się zadeklarowali. To działanie wyjątkowo obrzydliwe, godne pogardy i wymagające napiętnowania, co niniejszym czynię- oświadczył Andrzej Szymonik.

Przewodniczący Rady Miasta Stanisław Sobieraj stwierdził, że słowa te nie są godne radnego, bo ubliżają wszystkim radnym, nie tylko tym z PiS.

Kolejną osobą zabierającą głos był Damian Marczak. Wyraził żal, że przewodniczący nie zareagował w ten sam sposób, gdy jak to określił, „były odczytywane kłamstwa” radnych PiS, bo wówczas „skończyłaby się ta kompromitacja”. Jak dodał, o ratownikach napisano jedynie to, co usłyszano na spotkaniu z dyrektorem i by nie dopuścić do sytuacji, że braknie fachowców na pływalni, chciano poruszyć temat na łamach rady i ewentualnie podjąć odpowiednie kroki, np. zabezpieczyć środki na zatrudnienie kolejnych ratowników. Nie było tam ani zarzutów, ani nadinterpretacji faktów. Jako sekretarz komisji wyjaśnił też jak był przygotowany pokontrolny dokument. Protokół był rozesłany dwa tygodnie wcześniej i nikt nie odniósł się do zawartych w nim informacji. Drobne uwagi w większości zostały uwzględnione. Dla opozycji zdanie odrębne Pauliny Misko było więc dużym zaskoczeniem.

- Na przestrzeni dwóch tygodni żaden z radnych PiS-u nie wzniósł nic nowego do protokołu oprócz tego co było zapisane, wiec ewidentnie jest to działanie polityczne przykrywające pewne sprawy, co jest w sposób oczywisty sprawą skandaliczną- mówił radny Marczak.

Radny spytał Paulinę Miśko o wysunięte wobec niego w zdaniu odrębnym zarzuty, bo podanie samych paragrafów nic mu nie mówi. Radna najpierw wyjaśniła, że w punkcie o kontrolach i ich czasie chodziło o to, że lista kontroli jest zbyt długa.

- Tak wiele kontroli w tym roku jest zbyt dużą liczbą w związku z czym możemy się w większości z nimi nie wyrobić, albo robić je po prostu niedokładnie, stąd chcieliśmy zaznaczyć, że czas, który jest przewidziany w statucie, a którego dokładna interpretacja w statucie nie została zawarta, w związku z czym mogliśmy go zinterpretować tak, jak zinterpretowaliśmy, co zostało zawarte w zdaniu odrębnym, czas został przekroczony i chcieliśmy to jasno i wyraźnie zaznaczyć- powiedziała Paulina Miśko.

Przez chwilę w sali znów zawrzało, ale „nieuprawnioną” dyskusję pozamikrofonową przerwał natychmiast przewodniczący RM.

- Proszę mi przypomnieć, bo może się mylę, czy ktoś państwu przerywał z naszych tutaj, tych z PiS-u? Nie, to bardzo bym prosił tak samo w drugą stronę- uciszał sytuację Stanisław Sobieraj.

Radna Miśko powiedziała, że po otrzymaniu pokontrolnego sprawozdania radny Łukasz Durek chciał jeszcze zadać kilka pytań dyrektorowi Nowakowi. Poprosił też o jeszcze jedno spotkanie, by można było omówić kilka kwestii, ale do niego nie doszło. Jeśli chodzi o uwagi w stosunku do Damiana Marczaka, dyrektor MOSiR przekazał radnym PiS, że radny Marczak był zainteresowany udziałem w postępowaniu, które było przedmiotem prowadzonej kontroli. Radni opozycji zaprotestowali. Dyskusja przerwana została słowami: „żenada”, które padły z sali, z czym zgodził się też i przewodniczący. Paulina Miśko i przewodniczący wyjaśnili, że radny Marczak chciał wziąć udział w postępowaniu, który kontrolowano.

Radna Renata Butryn powiedziała, że chce zabrać głos, by „wyjaśnić dwa kłamstwa pani radnej Miśko”. Przyznała, że Łukasz Durek nie miał pozwolenia na pójście do dyrektora MOSiR i zadanie mu pytań w trybie kontrolnym, bo kontrola została zakończona, o czym przypomniał mu na spotkaniu Damian Marczak. Mimo tego radny poszedł, a po powrocie od dyrektora poprosił o spotkanie komisji celem przekazania informacji jakie uzyskał. Renata Butryn, po konsultacji z radcą prawnym, zorganizowała spotkanie (wcześniej, jak powiedziała radna Butryn, Paulina Miśko zaprzeczyła, że takowe się odbyło). Na tym spotkaniu radca prawna poinformował Łukasza Durka, że na tym etapie prac komisji przekazanie informacji byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby dotyczyły one jakiegoś przestępstwa popełnionego przez dyrektora MOSiR, a takowe nie zaszło, więc spotkanie zakończyło się.

Damian Marczak potwierdził, że faktycznie, o czym wiedzieli radni PiS, bo sam o tym informował, miała miejsce sytuacja, że w 2018 roku napisał pismo do dyrektora MOSiR w sprawie realizacji przedsięwzięcia organizowanego na terenie ośrodka, ale otrzymał informację, że wykonawca został już wybrany. Nie brał udziału w postępowaniu, przetargu, oferty żadnej również nie dostał. Według opinii prawników, również radcy prawnego z miasta, ponieważ nie było złożonej oferty, nie można mówić o stronniczości czy jakimkolwiek udziale radnego w sprawie. Wcześniej radni PiS nie złożyli ani ustnie, ani pisemnie wniosku o wykluczeniu Marczaka z prac komisji.

- To, co państwo w tym momencie napisaliście w tym zdaniu odrębnym jest po prostu bulwersujące i obrażające moją osobę- powiedział radny Damian Marczak.

Jak podsumowała dyskusję Joanna Grobel- Proszowska, kontrola tak naprawdę była błaha, a jej podsumowanie przecież zaczyna się laurką dla MOSiR-u, bo wychwalane są dobrze prowadzone zajęcia dla dzieci i młodzieży. Tematy poruszone w zdaniu odrębnym radna opozycji nazwała „porażką i kuriozum”, bo uznano, że kontrola nie powinna dotyczyć tego, co kontrolowano. Według radnej podjęte tematy jak najbardziej wiązały się z motywem przewodnim kontroli. Ponadto kłócenie się np. o czas kontroli, która de facto trwała trzy dni, porównywanie jej do tych dokonywanych np. przez skarbówkę czy inne instytucje nie powinno mieć miejsca, ponieważ te kontrole różnią się między sobą zasadniczo.

- Przy okazji obraża się naszego kolegę, który jest niegodzien uczestniczyć w tej komisji. Jeżeli tak mają wyglądać poważniejsze kontrole przeprowadzane przez komisję rewizyjną i kończyć się taką dyskusją, to ja w ogóle poddaję w wątpliwość sens istnienia takiej komisji rewizyjnej. Apeluję do swoich kolegów żeby odstąpili. Niech sobie Prawo i Sprawiedliwość samo kontroluje i dalej wypisuje te laurki, bo naprawdę ta kontrola była błaha i skończyła się laurką, więc po co te mocne słowa? Apeluję tu do pani Miśko, że zanim tak pewnym głosem będzie wyczytywać z mównicy te wszystkie paragrafy, żeby się trochę uczyć i hamować w tych swoich interpretacjach rzekomo prawnych- mówiła Joanna Grobel- Proszowska.

Dyrektor MOSiR potwierdził słowa radnej Renaty Butryn, że na jednym spotkaniu nie był i upoważnił inną osobę do rozmów. Na pytania, na które nie udzieliła odpowiedzi miał sam odpowiedzieć pisemnie. Co do zarzutu, że członkowie komisji dostali jedynie faktury, przyznał, że o to właśnie poprosili. Nic więcej nie chcieli (w ad vocem Renata Butryn podkreśliła, że o dokumenty poproszono na spotkaniu m.in. z główną księgową, przyniesiono wówczas tylko faktury- łącznie o dokumenty komisja miała prosić 2 razy). Na pierwszym spotkaniu Robert Nowak omówił 4 lata działalności MOSiR, dodatkowo dane wysłał pocztą elektroniczną radnym. Co do kłopotów z ratownikami wyjaśnił, że faktycznie takowe były, bo firma chciała rozwiązać umowę bez kar umownych (żądano wyższych cen za usługi), ale obecnie sprawa jest już rozwiązana i problemu nie ma. Dywersyfikacja, której domaga się komisja jest już zastosowana. Dodatkowi pracownicy są zatrudnieni na umowę- zlecenie i pochodzą właśnie z firmy zewnętrznej. Jest to po pierwsze bardziej opłacalne dla MOSiR-u niż oferowanie pracy na pełen etat, a po drugie jedynie możliwe, ponieważ w mieście nie da się znaleźć kolejnych 10 wykwalifikowanych ratowników. Umowa z firmą zewnętrzną podpisana jest na 3 lata i jest korzystna ze względu na wzrost cen usług w Polsce. MOSiR, jak przyznał dyrektor, realizuje też programy, na których dobrze zarabia.

Na wniosek Łukasza Durka dyrektor MOSiR powiedział, że propozycji współpracy w zakresie organizacji Strefy kibica nie złożył Damian Marczak, lecz prezes firmy Up Led Damian Marczak. Nie zrobił więc tego osobiście, lecz przez firmę. Nie była to oferta cenowa, ponieważ w tamtym czasie nie było nawet pieniędzy przewidzianych na organizację tej imprezy, lecz zgłoszenie ewentualnej chęci do wzięcia udziału w postępowaniu. Radny Damian Marczak od radnych PiS oczekuje teraz sprostowania i przeprosin.

Jak powiedziano Łukasz Durek był też jedynym członkiem komisji, który poprosił o komplet dokumentów w postępowaniu przy wyborze organizatora Strefy kibica. On też zgłaszał po ustaleniu planu pracy komisji rewizyjnej, że wyznaczono zbyt wiele celów do zrealizowania co będzie skutkowało niedokładnymi, zbyt pobieżnymi kontrolami. Spotkało się to z oburzeniem niektórych członków komisji i insynuowaniem spisków. Według Łukasza Durka przykładem jest kontrola MOSiR-u.

- Pani przewodnicząca znajdzie oczywiście milion wymówek obiektywnych, mniej obiektywnych, czemu by nie. Pragnę zauważyć, że cieszę się, że zniknęły billboardy, też chwilę po tym jak wybory do europarlamentu się dawno skończyły, na pewno po ustawowym miesiącu od momentu kiedy trzeba je usunąć i to też przedstawia i rzuca światło na czas i na to, co pani wspomniała w trakcie dzisiejszego posiedzenia, że pani zwyczajnie nie ogarnia- powiedział radny Łukasz Durek.

Do tablicy wywołano jeszcze raz radcę prawną. Ponownie wytłumaczyła radnym zasady kontroli komisji rewizyjnej. Radna Paulina Miśko jeszcze raz przypomniała dlaczego radni PiS nie chcieli podpisać protokołu pokontrolnego i dlaczego zostało sporządzone zdanie odrębne. Damian Marczak spytał kolejny raz dlaczego nie zareagowano w ciągu tych dwóch tygodni, kiedy to protokół został rozesłany radnym i dlaczego wysunięto oszczerstwa wobec niego i Andrzeja Szymonika.

- Co pani chciała tym osiągnąć? Przyjemność pani sprawia opluwanie innych ludzi?- dopytywał Damian Marczak.

Przez chwilę przekrzykiwano się jeszcze na temat szacunku wobec ludzi i wołano, że jak widać jedni na niego zasługują, a inni nie. Na koniec Paulina Miśko powiedziała, że:

- Te stwierdzenia, które są zawarte w zdaniu odrębnym dotyczące radnych pana Andrzeja Szymonika, czy pana Damiana Marczaka nie są oszczerstwami, czy jakimikolwiek zarzutami. Są tylko wskazaniami i wytycznymi, czego ewentualnie nie powinno być, czy co nie powinno mieć miejsca przy następnych kontrolach lub ewentualnie co należałoby przeanalizować, czy dany członek komisji rewizyjnej, biorący udział w kontroli rzeczywiście nie podlega jakimkolwiek wyłączeniom i na to należałoby zwrócić uwagę na przyszłość przy dalszych tego typu kontrolach. Nie sądzę żeby było to traktowane jako zarzut, czy oszczerstwo. Zresztą dokument ma tytuł zdania odrębnego, które radni mają prawo wnosić- powiedziała radna Miśko.

Po 1,5- godzinnych rozmowach na temat MOSiR-u przewodniczący zamknął dyskusję.

Komentarze

Dodaj swój komentarz

By sprawdzić czy nie jesteś bootem, wpisz wynik działania: 1 + 1 =
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy. Twój będzie pierwszy.