Unieważnienie ślubu kościelnegoCo Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela – takie słowa słyszymy na ślubie kościelnym. Jednak są osoby, które starają się o tzw. kościelny rozwód. Warto zwrócić uwagę na fakt, że nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny, czy „unieważnienie” ważnie zawartego małżeństwa. Mówienie o tzw. rozwodach kościelnych wobec niepodważalnej prawdy o nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego jest nieporozumieniem. Orzeczenie rozwodu wiąże się w przypadku sądu cywilnego stwierdzeniem, że nastąpił całkowity i trwały rozpad pożycia małżeńskiego. Natomiast sąd biskupi stwierdza czy małżeństwo było ważnie albo nieważnie zawarte. Koncentruje się na jego początkach. Sprawdza, czy istniały przeszkody niepozwalające na zawarcie małżeństwa. Człowiek stając przed ołtarzem ślubuje miłość, wierność, uczciwość małżeńską i że nie odejdzie od drugiego człowieka dopóki śmierć ich nie rozłączy. Tak sobie przysięgają w dniu ślubu ludzie z sercami pełnymi nadziei i miłości. Jest to takie jakby zawarcie umowy. Okazuje się jednak, że są osoby, które idą do ołtarza i ślubują coś czego nie są w stanie dotrzymać. Powodów złamania danego słowa jest wiele – choroba psychiczna, której w tym momencie nie widać, albo niedojrzałość małżonka. Innym powodem jest tak zwana symulacja czyli człowiek ślubuje tylko słowami, a wewnętrznie jest przekonany, że nie będzie wierny lub myśli – „ja i tak Cię zostawię”. Jest to sfałszowanie przysięgi małżeńskiej. Co roku do polskich sądów biskupich wpływa 3,5 tysiąca wniosków o orzeczenie nieważności sakramentu małżeństwa. Polska zajmuje drugie miejsce w świecie pod tym względem. Wyprzedzają nas jedynie Włosi. Porównując się z innymi krajami trzeba wziąć pod uwagę, że w Polsce większość społeczeństwa to katolicy. Nie wiadomo, czy taka decyzja wynika z mody, czy ze wzrostu świadomości wiernych, że mają taką możliwość. Najwięcej do sądów biskupich zwraca się młodych ludzi, gdyż wiedzę oni najwięcej na ten temat z kursów przedmałżeńskich i katechez. Również o unieważnienia małżeństwa starają się ludzie w średnim wieku, którzy mają już 20-letni staż, a nawet więcej. Ustalenie ważności lub nieważności zawartego małżeństwa jest bardzo ważną sprawą dlatego Kościół nie może podjąć pochopnej decyzji. Najpierw sprawę rozpatruje sąd pierwszej instancji, później trafia ona do sądu drugiej instancji po potwierdzenie. Jeżeli w obydwóch przypadkach zostanie unieważnione małżeństwo to strony są stanu wolnego. Najpopularniejsze powody zgłaszane przez osoby, które starają się o unieważnienie małżeństwa to niezdolność psychiczna do podjęcia obowiązków małżeńskich, alkoholizm, narkomania, czy niedojrzałość osobowości. Zdarzają się również przypadki, że któryś z małżonków nie potrafi odłączyć się od rodziców i na przykład matka jest dla mężczyzny ważniejsza jak żona. Jest to również dowód niedojrzałości i może być uznany za powód do wystąpienia o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Zapytaliśmy wybranych mieszkańców Stalowej Woli co myślą o unieważnieniu małżeństwa zawartego w Kościele. Jak powiedział nam pan Michał – „dla mnie to jest nie do pomyślenia. Skoro decyduję się na małżeństwo z drugim człowiekiem to nie po to, żeby go zaraz zostawić. Przed Bogiem przysięga się na całe życie – dopóki śmierć nas nie rozłączy dlatego nie można tej przysięgi ot tak zerwać, czy unieważnić. Jeżeli będziemy tak postępować to dojdziemy do jakiejś paranoi. Dzieci będą wychowywać się w niepełnych rodzinach, ludzie nie będą szanować związku małżeńskiego i dokąd wtedy dojdziemy? Przecież kiedyś przyjdzie ludziom ponieść konsekwencje takiego postępowania. Jestem za trwałością małżeństwa i wytrwaniem w przysiędze – miłości, wierności, uczciwości małżeńskiej i bycia razem aż do śmierci”. Inne zdanie na ten temat ma 23-letnia pani Karolina – „jeżeli ludzie nie mogą się porozumieć i uważają, że popełnili błąd to powinni mieć możliwość się rozstać i ułożyć sobie życie z kimś innym. Ponadto jeśli nie mają dzieci to tym bardziej, bo przecież nic ich nie łączy”. Zapytaliśmy panią Karolinę co z miłością, czy ona nigdy tych ludzi nie łączyła? „Najprawdopodobniej nigdy jej nie było. Może podobali się sobie, chcieli być razem, a po ślubie skończyło się.” – powiedziała pani Karolina.
Dodał: fliper |
7 Lut 2010 |
Średnia ocena: 0
[Zglos blad]
Strona: 1/2
Wyświetlaj po:
~Vib
Niejaki kajko pokazał znowu szczyty absurdalnego bałaganu intelektualnego. Trzeba się było uczyć, bo teraz to tylko kompromitacja za kompromitacją i wstyd.
Dodano: 9 Lutego 2010 00:23:07
CYTAT Natomiast sąd biskupi stwierdza czy małżeństwo było ważnie albo nieważnie zawarte. Koncentruje się na jego początkach. Sprawdza, czy istniały przeszkody niepozwalające na zawarcie małżeństwa Aha. Czyli biskupi stwierdzą, czy Bóg sie aby nie pomylił udzielając parze błogosławieństwa? Czy podważają tym samym nieomylność boga?
Dodano: 8 Lutego 2010 21:00:30
~kajko
Każda religia jest głupia i dobra ,a ta najgłupsza jest najlepsza. Katolicyzm bez wątpienia bije wszelkie rekordy w religijnym kretynizmie. Jest bezkonkurencyjny w produkcji wszelkich absurdów, które stanowią jego istotę.
Gdyby tylko jego rola ograniczała się do manifestacji bezbrzeżnej głupoty i infantylizmu , to można by na katolików patrzeć z politowaniem i rozbawieniem jak na niegroźnego wiejskiego przygłupa, któremu w głowie się pomieszało i warchlaki za reinkarnacje świętych krów uważa. Ale tak nie jest. Bo jest nie tylko śmiesznie, głupio ale i groźnie i niebezpiecznie, ponieważ katolicy swoją katolicką psychopatię wciskają wszędzie gdzie tylko się da. Do prawa pozytywnego stanowionego, szkół, urzędów , szpitali itd. Nie mogą się powstrzymać, uważają , ze wszyscy i wszystko jest święte i katolickie lub takie powinno być. Państwo jest święte, rodzina jest święta, ruchanie też jest święte, sperma jest świętą, zygota jest święta, itp. I tym wszystkim interesuje się Jezusek ,Duszek Święty i Ojciec w jednym lecz osobnym. Rodzina jest święta. Zatem moralność jej nie dotyczy, religijny kretynizm to przesądza. Co związane nie może być rozwiązane. Zatem jeśli mąż napierdala żoną dopóki się nie zmęczy albo ona wcześniej nie wykorkuje ,to nie jest to powód do rozwodu [unieważnienia (sic!)] tak niedopasowane pod względem rozkładu siły fizycznej małżeństwo. Religijne zboczenie jest w tej sytuacji nie tylko niemoralne ale i niebezpieczne dla życia i zdrowia niedopasowanych małżonków. Poddani już od dzieciństwa religijnej indoktrynacji mogą tak trwać ze sobą na własną zgubę i co gorsza ,religijne ciemniaki mogą ich w tym utwierdzać, że to jest dobre bo święte a rany i siniaki szybko się goją.
Dodano: 8 Lutego 2010 20:38:00
~jurte
Nati i właśnie o to chodzi ! Czy to jak Napisałeś Boże Błogosławieństwo musi Ci dać ksiądz . Poproś o nie bezpośrednio Boga . Nie musi w tym brać udziału ktoś trzeci czyli swatka w koloratce . Jeżeli dwoje ludzi kocha się to Bóg im pomoże a ksiądz na pewno nie . Oni nie pomogą nikomu dbają tylko o swoje interesy , oczywiście zdarzają się wyjątki .
Dodano: 8 Lutego 2010 19:54:51
~nati
ciezko mi pogodzic sie dzisiaj ze tak na swiecie bywa.
sam za 2 tygognie bede po rozwodzie. mam 10 letnia coreczke ktora kocham szalenie. Byla zona zdradzala i wykorzystywala. ciezko mi sie z tym pogodzic bo juz nie jestesmy razem 2 lata. tez chcialbym w zyciu kiedys byc szczesliwy i poznac kogos kto szczeze i na zawsze pokocha a otrzymaz boze bogoslawienstwo chcialbym otrzymac.
Dodano: 8 Lutego 2010 19:26:13
~migotka
Dajcie spokój z tą agresją. W życiu trzeba myśleć głową, nie religiami..A to, co kto mówi, wysłuchać i ..dalej robić swoje.Byle było dobrze
Dodano: 8 Lutego 2010 19:24:35
~jurte
Tak jest kobieta bita i poniżana do piekła a opuszczony biedny drań do nieba . No chyba że kobieta wybierze piekło na ziemi . Pozdrawiam
Dodano: 8 Lutego 2010 19:21:51
CYTAT W religii rzymsko-katolickiej Małżeństwo jest sakramentem czyli nierozerwalnym związkiem ludzi ochrzczonych Czyli zgodnie z tym kiedy kobieta porzuca faceta alkoholika, psychopatę dla którego każda zupa "jest za słona", zabiera z sobą dzieci i odchodzi to znaczy, że grzeszy. I to nie byle jak. W końcu łamie nie jakąś tam mało znaczącą zasadę tylko SAKRAMENT - o ważności którego zdecydował Bóg. Przecież przysięgała przed Bogiem (nie przed księdzem)być z nim na dobre i na złe. Dobre się skończyło, zaczęło się złe.I co? Pójdzie kobiecina do piekła, ani rusz. W momencie udzielania sakramentu Bóg ją chciał ukarać? Dzieci też? No to albo Bóg jest nieskończenie miłosierny, albo nie jest i urządził jej piekło. Przecież to Bóg decyduje o wszystkim - co jest i będzie. Pewnie Haitańczyków też chciał ukarać.
Dodano: 8 Lutego 2010 18:53:18
~mimi
mamy nawet w Stw adwokata kościelnego, który (a właściwie która) zajmuje się tymi sprawami
Dodano: 8 Lutego 2010 18:19:35
~migotka
Ale to nie oznacza że religia rzymsko-katolicka ma rację absolutną i monopol na głoszenie wiary. Ona tak przedstawia osobę Boga, inne religie inaczej. A która ma rację- pytanie za 100 pkt.
Nie ma co idealizować, bo życie jest życiem a człowiek człowiekiem- skąd wiadomo czy już za pierwszym razem trafi sie na to odpowiednią osobę, czy sie popełni błąd. A odkąd ludzkość zeszła z drzew i zamieszkała w jaskini wiadomo, że jesteśmy istotami społecznymi i samotność jest wbrew naszej naturze. Co do ślubu- nieważne jaki się ma i czy w ogóle, najważniejsze jest to, jak się żyje i czy szanuje sie tego drugiego czlowieka.
Dodano: 8 Lutego 2010 18:06:07
W religii rzymsko-katolickiej Małżeństwo jest sakramentem czyli nierozerwalnym związkiem ludzi ochrzczonych. W życiu różnie bywa czasem ludzie nie dotrzymują przysięgi, ale niech nikt nie łamie tej zasady. Jeżeli ktoś chce się związać z inną osobą, to niech się pogodzi z tą drugą może wziąć tylko ślub cywilny. Powinien pamiętać, że tylko związek zawarty przed Bogiem jest na zawsze prawdziwy.
Dodano: 8 Lutego 2010 17:57:32
~migotka
heheh a kłóćcie sie ile wlezie.. I tak figa z makiem z waszych kłótni wyniknie
![]() Życie jakie jest, wszyscy widzicie, więc po co mydlić sobie oczy górnolotnymi tekścikami i gadaniem że do końca życia itp, bo tego akurat co będzie, nikt nie przewidzi. Ogólnie- rozwodu nikomu się nie życzy,ale niestety to się zdarza i nic na to nie poradzicie. W życiu trzeba się kierować rozumem- czasem lepiej sie rozejśc niż niszczyć życie sobie i komuś. Kościół?? no cóż- oni bardziej są w stanie poprzeć patologię niż rozwód i drugi normalny związek, ale co oni wiedzą , skoro żon nie mają.W starym testamencie jest mowa o rozwodach, w innych wierzeniach też, nasza religia nie jest jedyna i wcale nie pozjadała wszystkich rozumów. pozdrawiam
Dodano: 8 Lutego 2010 17:30:48
~jurte
O jakim kryzysie małżeńskim mówi się w momencie zdrady , bądz notorycznym biciu i poniżaniu współmałżonka ? Przecież przysięga dwie osoby i jeżeli jedna z nich nie dotrzymuje przysięgi to dlaczego ta druga musi się do końca życia męczyć ze sk......... ?
Ja jestem ciekawy ile kasy wydał bokser Michalczewski unieważniając swoje trzy śluby i czym motywowano ich nieważność ? Nie tak dawno przysięgał po raz czwarty i zapewne nie ostatni . Do kiedy będzie niał dużo kasy znajdą się następne panienki .
Dodano: 8 Lutego 2010 16:36:39
CYTAT Decydując się na małżeństwo ślubujemy sobie "na dobre i złe". Zgadzam się z Kasią, że w małżeństwie jeżeli zdarzy się zdrada, to nie jest ona powodem unieważnienia małżeństwa, lecz wyzwaniem dla małżonków do przezwyciężenia kryzysu małżeńskiego. Czyli "nadstaw drugi policzek" Dobre. A potem co? Pierwszy pośladek?
Dodano: 8 Lutego 2010 13:24:34
jakby kogos temat wciagnal to w dzisiejszym nie jest artykul o ciut bardziej wymownym tytule :] "Małżeństwo poszło się jebać"
fragmencik CYTAT "Jeśli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej męzem, lecz nie będzie darzył jej życzliwością, gdyż znalazł w niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, potem odeśle ją od siebie" - zapisano w Księdze Powtórzonego Prawa. Ale stary Testament jest passe. :]
Dodano: 8 Lutego 2010 12:50:30
~Piotr Leon
Zdaje się, że znów muszę zabrać głos. Małżeństwo jest nierozerwalne nie dlatego, że tak wymyślił KK. Sakramentu małżeństwa nie udziela ksiądz, który tylko jest urzędowym świadkiem i błogosławi małżeństwo, którego narzeczeni sobie udzielają - dla ochrzczonych jest sakramentem. Małżeństwo wg prawa naturalnego jest z natury swojej nierozerwalne, wyłączne (tj. monogamiczne) i otwarte na potomstwo, gdy któryś z (niedoszyłych) małżonków "pozytywnym aktem woli" wyklucza jeden z tych przymiotów małżeństwa, do małżeństwa nie dochodzi - wykluczając powyższe przymioty jest to co najwyżej konkubinat czy jakiś kontrakt. I nie jest to pomysł KK - wystarczy bez ideologicznych uprzedzeń spojrzeć na każdą ludzką cywilizację. A tak ogólnie, miło byłoby znaleźć na tym forum chociaż raz merytoryczną dyskusję. Z pozdrowieniami Piotr Leon
Dodano: 8 Lutego 2010 11:37:15
Jak można mówić o uczciwości w kontrakcie, skoro nie potrafi się dotrzymać ważnego słowa wypowiedzianego przed Bogiem.Niech Kochankowie sobie żyją o tak na kocią łapę (tylko po ślubie cywilnym), ale niech nie mówią że są uczciwi skoro zostawili swoją prawdziwą żonę czy prawdziwego męża.
Dodano: 8 Lutego 2010 07:11:18
~wątpiący
"Co Bóg złączył....."ale Bóg złączył za "pośrednictwem" kapłana a nie bez kapłana,a ponieważ Bóg jest wszechmocny to sądzę że i rozłączyć może- takie mnie myśli i wątpliwości nachodzą...ale w kościele nie ma dyskusji i w tych wątpliwościach zostajemy sami ze sobą.
Dodano: 8 Lutego 2010 01:16:55
~ania
Po co ta heca z ważnością sakramentów i ich wyższością nad świeckimi obrzędami. Sprawą najważniejszą jest szmal jaki trzeba wyłożyć gdy się chce uwolnić od przysięgi kościelnej. Sami duchowni wychodzą z "ofertą" napisania urzędowego pisma do ich sądu. Do uzgodnienia jest tylko cena, w normalnym trybie to jakieś 10 baniek, zaś jeśli jest potrzebny pośpiech to kwota może wzrosnąć dwukrotnie. Nie do wiary? To zapytajcie tych, którzy są już po...
Dodano: 7 Lutego 2010 23:58:53
~obiektywny
Chcialbym poruszyć stronę moralności i lojalności w poszczególnych związkach.
Czy uważacie że ludzie,którzy ponownie zawarli zwiazki małżeńskie- po rozwodzie ,i żyją uczciwie, są od strony moralnej gorszymi, od ludzi ze stałych związkow po ślubie kościelnym,którzy regularnie, zdradzają siebie na wzajem lub żyją w ciągłym kłamstwie ?
Dodano: 7 Lutego 2010 22:18:21
Popieram Boksera,jeżeli ktoś nie jest w stanie dochować przysięgi małżeńskiej, to niech bierze cywilny. Ślub cywilny nie jest zobowiązujący, w każdej chwili można go przekreślić, rozejść się i wziąć kolejny.
Dodano: 7 Lutego 2010 21:03:33
~to ja
To moze powstanie nowy portal który będzie szanował zdanie innych ?
Dodano: 7 Lutego 2010 20:26:17
~Piotr Leon nie denerwuj się.
Moderatorzy tego forum są najmądrzejsi na świecie. Krytyczne wobec autorów wpisy są niezwłocznie kasowane - tak jak stało się z moim wpisem. Z flipera taki dziennikarz jak z koziej d... trąbka, w dodatku ma problem z gramatyką, ale to moderatorom nie przeszkadza. Żałosne buce.
Dodano: 7 Lutego 2010 20:04:41
~Piotr Leon
Znów ignoracja redaktorów portalu... żal. Nie ma czegoś takiego jak unieważnienie małżeństwa zawartego w KK. Jest ewentualnie stwierdzenie nieważności. To zasadnicza różnica.
Dodano: 7 Lutego 2010 19:35:29
Jest w ostatnim numerze brukowca "Angora" artykuł na ten sam temat. Nie rozumiem tylko po co idioci biorą ślub kościelny skoro i tak nie będą go chcieli dochować. Nie wystarczy cywilny? Kłopot z głowy zdjęty przez urzędnika a nie jakieś tam problemy natury moralnej do końca życia płakanie, że jakiś tam ksiundz to czy owo. Bezsens.
Dodano: 7 Lutego 2010 18:20:30
Decydując się na małżeństwo ślubujemy sobie "na dobre i złe". Zgadzam się z Kasią, że w małżeństwie jeżeli zdarzy się zdrada, to nie jest ona powodem unieważnienia małżeństwa, lecz wyzwaniem dla małżonków do przezwyciężenia kryzysu małżeńskiego.
Dodano: 7 Lutego 2010 17:45:59
Związek Małżeński zawarty przed Bogiem jest sakramentem świętym, nierozerwalnym. Sakrament małżeństwa ma wyższą wartość od zawarcia ślubu cywilnego (tzw kontraktu). Unieważnienie czegoś co ślubuje się przed Bogiem, to dla mnie nieporozumienie i egoizm. Skoro ktoś wie że nie potrafi dotrzymać przysięgi, to do czego jest mu potrzebne tzw unieważnienie sakramentu małżeństwa?
Dodano: 7 Lutego 2010 17:41:37
~kasia
A słowa "na dobre i na złe" co one oznaczają ? Złe -to pewnie też to, co prawnik napisał (zdrada,poniżanie,bicie.....).Z tego co wiem ,to z tych powodów kościół nie da rozwodu.
Dodano: 7 Lutego 2010 17:32:19
~Prawnik
W wielu przypadkach rozejscie sie dwojga malżonkow jest konieczne.W życiu są różne sytuacje raz zawini mąż a innym razem żona. Jeśli żona zdradza swojego męża z kochankiem i mąż wie o tym,to czy ma udwać,że nic sie nie dzieje i nadal kochać swoją żonę,tak jak to ślubował ? Jak ma żyć z tym skoro sfera jego duchowych odczuć została zniszczona...
Podobnie jest jeśli mąż zdrada swoją żonę, znęca się nad nią,widzi same wady w jej charakterze,poniża ja w otoczeniu i przed własną rodzina. Czy żona powinna znosić te podłości i zachowywać się biernie, tolerując zachowanie męża w imię przysięgi małżeńskiej ? Pewne jest,żę latwo jest o dewagacje i subiektywne opinie itp. Gorzej jest jeżeli ten problem dotkinie właśnie ciebie..... Czy jsteś pewny/a/ ,że zachowasz się według wzorców ? Cóż młody człowiek,pełen optymizmu i radości, może wiedzieć o swoim związku za 10 lub 20 lat ??? Gdyby luzie znali swoja przysłość, unikneliby wypadków,przedwczesnej śmierci i wielu przykrych zdarzeń. Niestety nie znamy swojej przyszłości i tym bardziej nie możemy wiedzieć co jutro się wydarzy a co dopiero za tyle lat.
Dodano: 7 Lutego 2010 16:24:25
|
Pogoda:
Wasze artykuły
Stalowa Wola
Sport
Tarnobrzeg
Nisko
Pozostałe
|